piątek, 13 sierpnia 2010

Sultry?

Piękność w buteleczce na mnie zamienia się w pomarańczowego ohydka :( No dobra, może nie ohydka ale ja nie przepadam za pomarańczem na dłoniach. Jeśli lakier zawiera chociaż szczyptę pomarańczu w sobie na mnie ta szczypta wybije i zagłuszy kolor bazowy. I tak jest w przypadku Sultry. W butelce to jasna, żywa czerwień. Na mnie to pomarańcz *beczy jak barany na hali*. Nie zawsze, bo w cieniu to piękna pomidorowa czerwień ale w pełnym słońcu to pomarańcza, a fe. I co ja mam z Sultry zrobić? No co? :(





English please:
I dunno what to think about it. I kinda like it but on the other side it's too much orange-y for me. In the shadow it looks like oh so pretty tomato red. But in the sunlight it's orange, bleah. I hate orange tons in nail polishes. If varnish has only a hint of orange in itself it looks like really, really bright orange on my hands :( So orange-y polishes not for me, abu :( 
I love the name, love the color in the bottle but don't love like it looks on me.

11 komentarze:

sabbatha pisze...

oddać mua!

fokle bardzo podobny jest do sinfula morph del rio;] on ma pyłek czy ja sobie wmawiam?

Lili pisze...

On jest całkiem kremowy, taki żelkowy. Już go zmyłam bo nie mogłam patrzeć na ręce :D

Kamila pisze...

Nie podoba mi sie :/

sabbatha pisze...

ładny, nie znacie się :D

MariaAntonina pisze...

To z Italian Red możesz mieć to samo.
Ja lubię pomarańcz i dla mnie to właścnie taki śliczny czerwony z nutką pomarńczu ;-)

Nola pisze...

A w buteleczce taki śliczny... Szkoda, faktycznie na Tobie te pomarańczowe nuty zbyt mocno wybijają. U kogoś innego może być śliczną pomidorkową czerwienią ;)

Lili pisze...

Abuuu. W Italian Red dużo tego pomarańczu jest? Strasznie się na niego napaliłam :D

Nola no właśnie, założę się, że na każdych innych dłoniach Sultry będzie piękny. Takie moje szczęście zezowate jest :/

MariaAntonina pisze...

No trochę jest, bo gdyby był ciut ciemniejszy to byłby moim ideałem a szukam pomarańczowej czerwieni tylko średnio-ciemnej ;-)

Aggie pisze...

Ty to masz faktycznie pecha do tych pomarańczowych nut. Pamiętasz nasze doświadczenia z krewetką? U Ciebie wściekły pomarańcz, u mnie pomidorkowa czerwień z leciutką może nutką pomarańczy. Podejrzewam, że gdybyśmy swatchowały jednocześnie 10 lakierów, uzyskałybyśmy 20 różnych odcieni. To chyba jednak zależy od odcienia skóry, bo i Crazy Me Essence wyglądało na nas zupełnie inaczej.

Lili pisze...

Krewetka po dziś dzień budzi we mnie niesmak :D

MariaAntonina pisze...

Zainspirowałaś mnie ;)
Jeżeli Italian Red był prawie ideałem ale raz za jasnym, raz przez pomarańcz przebijała baza-lizakowy róż ...to sięgnęłam po Twoją ohydkę i... ta-dam: mam "swój" ulubiony czerwono-pomarańczowy!
Na moich dłoniach jest ciut ciemniejszy od IR i bez tego wstrętnego różu w tle :-DDDD
(Ale o dziwo jak wspominam Krewetkę to mam te same odczucia ;-)

Prześlij komentarz