czwartek, 14 października 2010

Zapachem malowane...

Jestem lakieroholiczką. Ale prócz tego mam też inną pasję - perfumy. Perfumy chyba nawet były pierwsze. Częste bywanie na lotniskach, sklepy DF i fantastyczny wybór - nie sprzyjało to mojemu portfelowi. Za to nos, mrau, był mi wdzięczny. Czy mam jakiś swój signature scent? Zdecydowanie tak. Któa z moich cudaśnych buteleczek zasłużyła sobie na to miano? Hmmm, Królowa Zapachów, to chyba proste :)

Jaka jest Królowa? Nieprzyzwoita, to przede wszystkim. Kapryśna, słodko-ostra, czasami gorzka. Ma pazury. Królowa wybiera sobie tych, którzy mogą ją nosić. Nie dla niej wielbiciele kwiatów i cytrynowych świeżości. Ona kocha luksus, zajada się Turkish Delight, jej szezląg jest pomarańczowy a ściany jej pałacu bogato zdobione kilimami. Królowa jest trochę waniliowa i mocno cynamonowa. Proszę Pań, oto Organza. Organza Indecence.


Talia osy, na głowie turban a zgrabne ciało otula kaszmirowa sukienka. Organza pachnie cynamonem, wanilią, korzeniami. Jest w niej trochę kadzidła, ale nie tego kościelnego a tego egzotycznego. Jest miękka i szorstka jednocześnie. To, co zmiękczy wanilia mocno uwydatni suchy cynamon. I to jest w niej niesamowite.

Dla mnie ten zapach to kobiecość, intymność, bliskość, namiętność. Jest jak fatalne zauroczenie i romantyczna miłość. Jak prymitywna żądza i delikatny dotyk. Organza jest pełna sprzeczności.

Organza to 101% kobiecości. I chyba 100% mnie ;)


P.S. Niebawem zaproszę Was do mojej szafeczki z perfumami :) Nie chwaląc się, mam trochę naprawdę wartych opisania zapachów :)

A Wy, drogie Czytelniczki macie swoje signature scents? Podzielcie się nimi ze mną :)

13 komentarze:

MizzVintage pisze...

bardzo ciekawy flakon, muszę powąchać przy najbliższej okazji:)

Lily pisze...

Tej wersji już nie powąchasz :( Produkcja zakończona. Givenchy wznowił wprawdzie ten zapach, ale w innej butelce i trochę skład zmieniony, więc już nowa OIka nie pachnie tak ja ta sukienkowa :(((

cammie pisze...

Dior Dolce Vita, love forever!!!
Wiem, niezbyt wyszukany zapach, ale jak te perfumy na mnie się rozwijają :))) Uwielbiam je, nie zliczę, ile butelek zużyłam. I często jestem komplementowana, kiedy nimi pachnę :)

MariaAntonina pisze...

Mmmmm, kupiłam flakonik "rzutem na taśmę", w ostatniej chwili i do dziś żałuję,że nie wzięłam wszystkich z półki ;))))

Orlica pisze...

Ja mam chyba farta, bo najpiękniejszy dla mnie zapach można kupić już za 20zł - Currara Jungle Fever. No uwielbiam go wprost, nie można go do niczego porównać <3

zetuzetia pisze...

Ja przeszlam fascynację Lolitką, Flowerbombką. Pierwszą wydałam, druga stoi w szufladce i sporadycznie używam. Marzę o zapachu idealnym dla siebie, a nie mam pojęcia jaki to może być ;) ostatnio Miss Diorki mnie kuszą.

barwy.wojenne pisze...

Ja jakiś czas temu odkryłam mój zapach. Jeszcze nie posiadam go w swojej bibliotece ( mam przyjnajmniej aspiracje do posiadania jej :), ale zmieni się to niedługo. Jest to zapach o wielu twarzach - to podróż przez krainy o których marzy się nad ranem, gdy słońce wstaje katedrą świtu, gdy ziemia oddycha ciepłem po upalnej nocy. W powietrzu czuć słodycz - owoce i kwiaty, jednak pod tą maską czai się coś dużo bardziej drapieżnego, pierwotnego. Atakują nas, uwodzą przyprawy, drzewa i egzotyczne kadzidło.
To przemyślana wyprawa zmysłów, majstersztyk perfumiarskiej sztuki - to ambrozja zapachu.

DelRae - bois de paradis EDP 50ml

Kasia.

Lily pisze...

Cammie DV też mam, maleństwo moje kochane :)))

MarioAntonino ja sukienkową OIke mam jeszcze jedną, plus wznowienie. Jednak wznowienie to nie to :/

Orlico ja Currary testowałam, jednak żadna mnie nie urzekła na tyle, by kupić.

Zuzik, którą bombkę masz? :> Lolitkę uwielbiam klasyczną :D

Kasiu *.* Muszę powąchać, tak to opisałaś, że ślina kapie mi na klawiaturę!

Moniak pisze...

OIka jest prześliczna! Uwielbiam ją!
Teraz idą chłodne dni, więc czas zrobić przemeblowanie na półce z perfumami i zacząć używać zimówek ;)

Lily pisze...

OIki nawet w upalne lato używam, bo czasami nie potrafię jej sobie odmówić :D

Nola pisze...

E tam, nowa OI jest jeszcze fajniejsza - to w tej wersji wreszcie wyczułam, że tam jest coś więcej niż wanilia i cynamon :P

Lily pisze...

Ja jestem wierna wersji sukienkowej, chociaż może jak mi się zapasy skończą to będę musiała polubić i nową wersję :D

Pilar pisze...

Mój zapach ,któremu będę wierna do końca życia,to Eau de moiselle Givenchy... Z tymi perfumami mogę podbijać świat :D

Prześlij komentarz