czwartek, 30 września 2010

Bad romance, fancy games...

Dziś jest jeden z tych dni, kiedy From A to Z-urich wygląda na mnie znośnie. Więc korzystam z okazji i robię sesję.
Nasz związek jest ciężki. Bo mimo obustronnego uczucia nie potrafimy się ze sobą dogadać. Tak jakoś.
From A to Z-urich to bardzo ładna, troszkę przykurzona czerwień z jagodowymi podtonami. I ja bardzo lubię, gdy właśnie tak na mnie wygląda. Są jednak dni, kiedy Zurych zmienia na mnie kolor i wygląda jak, ekhm, kupa, dosłownie niestety. Nie wiem co jest nie tak i po której stronie - mojej czy Zurycha.

My relationship with this polish is like a bad romance indeed. There is everything - love, hate, tears and laugh. it's beautiful color. But sometimes it looks on me awful. One day it's such a nice dusty red with hint of berry and the next day it looks like shit (literally -.-'). Dunno what is wrong with this one. Hot&cold for real.



5 komentarze:

sabbatha pisze...

uadnyyy

Rose Sélavy pisze...

Ja go sobie inaczej wyobrazalam...

Lili pisze...

Na tych zdjęciach nawet bardzo, ale kiedy przybiera odcień kupy już nie jest taki ładny :D

Lili pisze...

Taxi ja też :/ dlatego byłam lekko rozczarowana gdy go dostałam...

Nola pisze...

Ja też myślałam, że będzie inny...

Prześlij komentarz