środa, 22 września 2010

Carame Oriental Orange - swatches, part I

Pierwsza część słoczy limitki Carame. 
Oriental Orange to pomarańczowa (mocno) czerwień o galaretkowatym wykończeniu. Jaskrawa, żywa, wibrująca. Nie mój typ czerwieni, ale być może polubimy się latem :D wykończenie jest cudowne - bardzo żelkowe, lakier ma taką śmieszną, galaretkową głębię. Super :D

First part of Carame LE swatches. 
Oriental Orange is jelly-like orange-y red. Bright, vivid and vibrant. Not my kind of red, but maybe I'll like it in summer. I love finish - jellies are awesome, and this one is a pure awesomness :D



8 komentarze:

sabbatha pisze...

jak wyjdzie na mnie rozowy to sie wkurze :P

Lili pisze...

Chyba nie ma szans na róż :D To sam pomarańcz :P

MariaAntonina pisze...

Ani kropelki różowego cuuudo

Nola pisze...

On z założenia ma być pomarańczowy, więc różu z niego nie będzie :) Niezły, ale nie mój.

Lili pisze...

Ja pozbędę się Sultry a tego sobie zostawię - w lecie będzie fajnie wyglądał na stopach :D

MizzVintage pisze...

Ładny, choć ja bym się z nim czuła dziwnie. Dzisiaj była wreszcie dostawa w Kaufhofie i zaopatrzyłam się w brakujące kolory z regularnego asortymentu, jestem wniebowzięta!!!;)

Lili pisze...

A jakie to kolory? ;> Ja dzisiaj chciałam kupić Duska znajomej i nie było :/

Pilar pisze...

Śliczny ! Czemu u mnie nie ma Catrice...:(

Prześlij komentarz