No tak. Po tym jak przeczytałam na blogu
The Urban State of Mind (zajrzyjcie, nie pożałujecie :)) o tym, jak Urbankowa testowała paski na nos we mnie też obudził się mały testowacz z diabelskimi różkami na czubku łepetynki. Testowacz siedział na moim lewym ramieniu i szeptał wciąż do ucha, by spróbować. Moje doświadczenia z tego typu produktami nie są najlepsze. Jakoś w wakacje przykleiłam sobie cudo tego typu na nos i zdarłam płatek razem ze skórą, przez miesiąc wyglądałam jak Rudolf the renifer i takie tam sprawy.
Ale raz kozie śmierć, weekend i tak spędzam w czterech ścianach domu rodzinnego, postanowiłam w piątkowy wieczór przykleić to i owo na nochalek. W czeluściach szuflady mojej znalazłam dwa rodzaje płatków. Jedne koreańskie a jedne rodzime, polskie. I wtedy mnie olśniło! Przecież to te polskie zdarły mi skórę z nosa, koreańskich jeszcze nie próbowałam. Więc padło na nie.
Co obiecuje nam producent? Proszę bardzo:
Płatki oczyszczające na nos to szybki i skuteczny sposób do usuwania zaskórników i zanieczyszczeń zatykających pory. Węgiel aktywny, działając jak gąbka, wchłania zanieczyszczenia. Olejek z mięty pieprzowej i ekstrakt oczaru wirginijskiego odświeżają i działają ściągająco. Efekt widoczny zaraz po usunięciu paska.
Opis wersji z węglem (Silky and Clear Nose Strip with Charcoal firmy Cettua; made in Korea).
Więc ja sobie wczoraj taki plasterek przykleiłam. Pamiętajcie, że paski takie przykleja się na MOKRY nos. Na opakowaniach często jest napisane, że jeśli pasek nie przylega do skóry to można go zmoczyć - ja jednak to odradzam, wtedy pasek jest bezużyteczny, klej zawarty w nim sztywnieje, pasek traci wszelkie swoje właściwości. Kiedy nos przed użyciem jest bardzo mokry, nie ma się czego obawiać ;)
Po naklejeniu paska odczekałam, jak grzeczna dziewczynka, 15 minut. Ściąganie go nie bolało, owszem - była to raczej nieprzyjemna operacja, ale na pewno nie tak bolesna jak, na przykład, woskowanie. No :D
Zdjęć paska nie wstawię, bo nie ma czego podziwiać ;) Ale mogę napisać, że to ustrojstwo jest skuteczne :) Ładnie oczyszczony nos, efekt raczej doraźny a nie długofalowy ale nie ma na co narzekać. By efekt trzymał się dłużej niż doba polecam, po ściągnięciu paska, położyć na nos jakąś maseczkę oczyszczającą - to przedłuży efekt czystego nosa o kilka dni :D
Skład:
PVP/VA Copolymer, Polyvinyl alcohol, Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Active Charcoal, Bentonite, Titanium Dioxide, Kaolin, Hamamelis Virginiana, Aloe Barbadensis, Dipotassium Glycyrrhizinate, Glyceryl Isostearate, Iron Oxide, Mentha Piperita Oil, Methylparaben
A teraz kilka słów o paskach Marion - te są agresywniejsze. Jak już pisałam po użyciu jednego paska mój nos był czerwony, pojawił się stan zapalny etc. Dlatego nie wspominam tego miło.
Producent:
Płatki wnikają głęboko w pory, dokładnie oczyszczając skórę z tłuszczu i zanieczyszczeń. Skutecznie usuwają istniejące wągry oraz zapobiegają powstawaniu nowych. Pozostawiając skórę czystą i doskonale gładką.
Skład:
Skład: PVP/VA Copolymer, Polyvinyl Alcohol, Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Bentonite, Kaolin, Hamamelis Virginiana Extract, Titanium Dioxide, Glyceryl Isostearate, Methylparaben
Jeśli miałabym polecać to zdecydowanie te koreańskie. Zwłaszcza, że ich cena jest taka sama jak tych polskich (Cettua do kupienia w Douglasie za około 12 złotych/6szt a Marion w małych drogeriach w cenie około 3zł/1szt).
Podsumowując: fajny gadżet dla szukających sposobu na pozbycie się wrednych, zakichanych zaskórników. Zawsze to jakiś krok do przodu w walce z tym odwiecznym wrogiem kobiecych nosów...