Ciemna butelkowa zieleń, zupełnie różna od Trendsettera, Jade czy katrisiowego Forresta. Aplikacja dość ciężka, lakier przy jednej warstwie jest ledwo zielonkawy, przy dwóch już nabiera głębi. Konsystencja rzadka ale bezproblemowa. Pędzelek giętki, nieco za gruby jak na mój gust.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielone. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 listopada 2010
piątek, 19 listopada 2010
Katrisiowych nowości część druga - Run Forest Run!
Lakier ten ma cudowną i jakże trafioną nazwę :D Forest Run to zieleń, taka właśnie leśna, soczysta, intensywna. Zieleń ciemna ale nie wpadająca w czerń. No i raczej z tych ciepłych, żółtych, trochę mchowych. Piękny kolor, a szczerze mówiąc nie byłam do niego przekonana. Zupełnie inny od Jade, który do tej pory był moją choinkową zielenią - teraz na to miano zasługuje biegnący Forest ;)
sobota, 6 listopada 2010
NOTD: Dżi Aj Dżejn
Piękna zieleń. Taka trochę w stylu Khaki Vert Chanela. Kremowa, chłodna, lekko oliwkowa a bardzo khaki. Śliczna. Nietypowa. Niespotykana. Jeśli spotkacie gdzieś w sklepach lakiery Colour Alike (w Krakowie jest kilka miejsc, gdzie te lakiery są sprzedawane, m.in. sklepik na pętli w Borku Fałęckim; drogeria przy Czarnowiejskiej, obok wypożyczalni video; drogeria w Galerii Krakowskiej; sklep w przejściu pod Lubiczem) to przyjrzyjcie się bliżej kolorom - bo są świetne. CA ma w swojej gamie kilka ślicznych mauve, letnia kolekcja limitowana też była udana i jeszcze gdzieniegdzie można ją spotkać :)
Aplikacja była bezproblemowa. Przy ogromnej staranności można położyć jedną warstwę, ale przy dwóch widać całe piękno tego lakieru :))) Pędzelek wygodny, konsystencja też.
Aplikacja była bezproblemowa. Przy ogromnej staranności można położyć jedną warstwę, ale przy dwóch widać całe piękno tego lakieru :))) Pędzelek wygodny, konsystencja też.
wtorek, 12 października 2010
Oh my, crazy me...
Wesoły letni kolor. Typowy morski, zielono-niebieski odcień. Czasami jest bardziej niebieski, innym razem bardziej zielony. Kameleon ;)
Nice and summer-y shade. Turquois is a good word choice for this one. A little bit of green and a little bit of blue mixed in a bottle. Sometimes it's more blue than green, other times it's more green than blue. Chameleon.
Nice and summer-y shade. Turquois is a good word choice for this one. A little bit of green and a little bit of blue mixed in a bottle. Sometimes it's more blue than green, other times it's more green than blue. Chameleon.
poniedziałek, 27 września 2010
Choose to be me.
Tani zamiennik Charli i Catch Me In Your Net. Dziwny acz ładny kolor. Raz wygląda na niebieski, zaraz potem na zielony. I ten nieregularny brokat, który mieni się na złoto. Swego czasu nosiłam się z zamiarem kupna CMIYN, teraz cieszę się, że tego nie zrobiłam - Essence to naprawdę dobry zamiennik tego koloru :D
Nie jestem wielką fanką takich kolorów, ale muszę powiedzieć, że ten jest zaczepisty :D
Cheap dupe of Zoya's Charla and OPI's Catch Me In Your Net - Choose Me!. This is really nice color. It's blue and green and has a lot of irregular glitter. I'm glad that I didn't buy Zoya or OPI, Essence is a very, very good substitute :)
You like it? I'm not a fan of this kind of colors but I must say, that this one is awesome :D
Nie jestem wielką fanką takich kolorów, ale muszę powiedzieć, że ten jest zaczepisty :D
Cheap dupe of Zoya's Charla and OPI's Catch Me In Your Net - Choose Me!. This is really nice color. It's blue and green and has a lot of irregular glitter. I'm glad that I didn't buy Zoya or OPI, Essence is a very, very good substitute :)
You like it? I'm not a fan of this kind of colors but I must say, that this one is awesome :D
sobota, 25 września 2010
Trendsetters meet in Budapest ;)
Porównanie dwóch lakierów Essence: Meet You In Budapest i Trendsettera. Kiedy zobaczyłam Trendsettera w buteleczce na zdjęciach u Noli pomyślałam, że jest on bardzo podobny do Budapestu. I faktycznie można powiedzieć, że są w jakiś sposób podobne, ale na pewno nie takie same. Budapest to niebieski z zielonymi podtonami zaś Trendsetter to zieleń z niebieskimi podtonami. Obydwa kolory są piękne i wyjątkowe :)
Comparison of two Essence's polishes: Meet You In Budapest and Trndsetter. When I saw Trendsetter first I thought that it's very similar to Budapest. And you can say that tye're similar but not the same. Budapest is more blue than green Trendsetter. Budapest is a blue shade with green undertones when Trendsetter is green shade with blue undertones. Both are pretty and unique.
l-r (all photos): Budapest, Trendsetter, Budapest, Trendsetter
Trendsetter.
Głęboka, średnio ciemna zieleń z brudno-niebieskimi podtonami. Chyba trochę za ciemna jak dla mnie, ale od czasu do czasu będę nosić ten kolor z przyjemnością :)
Aplikacja ok, chociaż lakier jest bardzo gęsty (i dzięki temu bardzo kryjący, jedna warstwa kryje w 100%).
Deep and medium dark green shade with a hint of dirty blue. Maybe it's a little too dark for me, but I loved it at first sight and I'll be wear this with pleasure form time to time ;)
Application was ok, polish is very thick and very opaque.
Aplikacja ok, chociaż lakier jest bardzo gęsty (i dzięki temu bardzo kryjący, jedna warstwa kryje w 100%).
Deep and medium dark green shade with a hint of dirty blue. Maybe it's a little too dark for me, but I loved it at first sight and I'll be wear this with pleasure form time to time ;)
Application was ok, polish is very thick and very opaque.
czwartek, 26 sierpnia 2010
Turquoise.
Śliczny matowy turkus, w rzeczywistości bardziej zielony niż niebieski (mój aparat zjada zieleń przy foceniu kolorów tego typu :/). Wydaje mi się, że to matowa wersja Flyin' High. Bardzo mi się podoba :)
English please:
Nice shade of turquoise. In reality more green than it's on pictures. It's kinda like Flyin' High but in matte. Like it.
English please:
Nice shade of turquoise. In reality more green than it's on pictures. It's kinda like Flyin' High but in matte. Like it.
środa, 25 sierpnia 2010
Greens.
Przyszła pora na zielenie, mięty i turkusy.
Moja miłość do zieleni nie była nagła. Pierwszym zielonym (takim zielonym-zielonym, nie miętowym) lakierem był Jade. I potem poszło już z górki - pokochałam całym sercem. I muszę powiedzieć, że miłość do tych leśnych, trawiastych zieleni zaszczepiła u mnie Nola :D
Lakiery podpisane, miłego oglądania :)
English please:
Another part of my polishes collection :)
It's greens, mints and turquoises time :) Enjoy!
Moja miłość do zieleni nie była nagła. Pierwszym zielonym (takim zielonym-zielonym, nie miętowym) lakierem był Jade. I potem poszło już z górki - pokochałam całym sercem. I muszę powiedzieć, że miłość do tych leśnych, trawiastych zieleni zaszczepiła u mnie Nola :D
Lakiery podpisane, miłego oglądania :)
English please:
Another part of my polishes collection :)
It's greens, mints and turquoises time :) Enjoy!
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Probably the best known mint polish.
Kiedyś to w głowie mi się nie mieściło to, że można nosić na paznokciach takie kolory. Ale jak to się mówi każda potwora znajdzie swego amatora - miętowy lakier znalazł si i w mojej kolekcji. Oglądanie swatchy w internecie nie jest bezpieczne, bo człowiekowi zachciewa się rzeczy, których wcześniej mu się nie chciało. I tak było w przypadku miłości mojej i MCA. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Była to raczej miłość dojrzewająca, stopniowa. Najpierw było zauroczenie, później zakochanie a na końcu miłość aż po grób ;)
Mint Candy Apple to kolor nietypowy. Teraz jest bum na miętowe lakiery, jednak żaden nie jest nawet w połowie tak piękny jak MCA (żaden z tych posiadanych przeze mnie, uściślijmy ;)). No może Sold Out For Ever drepcze MCA po piętach, ale Sold Out jest trochę innym rodzajem miętusa.
MCA to mocno rozbielona miętowa zieleń z nutką (dosłownie nuteczką) niebieskiego. Dobrze wygląda na dość bladych dłoniach a jeszcze piękniej na opalonych (ten kontrast *.*). Na zdjęciach mam trzy warstwy, bo po dwóch nie uzyskałam pełnego krycia (ale są dni, gdzie wystarczą tylko dwie warstwy ;)). Lakier jest rzadki, kryje jak mu się chce a jak nie to nie (ot, urok pastelowych lakierów).
English please:
Mint Candy Apple. Know it, right? This was my first mint polish and I immediately fell in love with it. It's light, minty green. Application may be tricky 'cause polish is runny and has a consistency of paint. I used three coats of MCA today, after two there wasn't full opacity (but sometimes two coats are sufficient, but not today though).
I love like it looks on my nails. They seem huge and long in a good way :D And I love the color. I didn't think that I'd wear this kind of color someday. But now I love it and wear it often ;)
Mint Candy Apple to kolor nietypowy. Teraz jest bum na miętowe lakiery, jednak żaden nie jest nawet w połowie tak piękny jak MCA (żaden z tych posiadanych przeze mnie, uściślijmy ;)). No może Sold Out For Ever drepcze MCA po piętach, ale Sold Out jest trochę innym rodzajem miętusa.
MCA to mocno rozbielona miętowa zieleń z nutką (dosłownie nuteczką) niebieskiego. Dobrze wygląda na dość bladych dłoniach a jeszcze piękniej na opalonych (ten kontrast *.*). Na zdjęciach mam trzy warstwy, bo po dwóch nie uzyskałam pełnego krycia (ale są dni, gdzie wystarczą tylko dwie warstwy ;)). Lakier jest rzadki, kryje jak mu się chce a jak nie to nie (ot, urok pastelowych lakierów).
English please:
Mint Candy Apple. Know it, right? This was my first mint polish and I immediately fell in love with it. It's light, minty green. Application may be tricky 'cause polish is runny and has a consistency of paint. I used three coats of MCA today, after two there wasn't full opacity (but sometimes two coats are sufficient, but not today though).
I love like it looks on my nails. They seem huge and long in a good way :D And I love the color. I didn't think that I'd wear this kind of color someday. But now I love it and wear it often ;)
czwartek, 19 sierpnia 2010
Sea of Green
Morze, morze, morze. Matowe morze zieleni. Faaaaaajny kolor. Widziałam już gdzieś taki odcień zieleni wcześniej, ale za Chiny sobie nie przypomnę gdzie. obadałam wszystkie moje zielenie i żadna nie jest do Sea of Green podobna. I strasznie mnie to irytuje, że gdzieś już to widziałam ale nie potrafię stwierdzić gdzie, grrr.
English please:
My second polish from Oceana TE. Sea of green is deep green. I saw this kind of color before but I can't localize where (I don't have any alike in my drawers ;)). It's similar to Jade is the New Black (but Jade is a little bit brightly), it's kinda similar to L.A. Matte Girl Alpine Girl (but Alpine Green is darker) and it isn't like I Sea You. So I dunno, really. I saw it but I don't know where... And it annoyed me a lot, lol :D
Oh yes, Sea of Green. It's matte (or I should say satin). Pretty or not, hum? :>
English please:
My second polish from Oceana TE. Sea of green is deep green. I saw this kind of color before but I can't localize where (I don't have any alike in my drawers ;)). It's similar to Jade is the New Black (but Jade is a little bit brightly), it's kinda similar to L.A. Matte Girl Alpine Girl (but Alpine Green is darker) and it isn't like I Sea You. So I dunno, really. I saw it but I don't know where... And it annoyed me a lot, lol :D
Oh yes, Sea of Green. It's matte (or I should say satin). Pretty or not, hum? :>
niedziela, 15 sierpnia 2010
Pretty amazing sunday.
Bo czasami wystarczy uśmiech i dotyk dłoni. I śmiech. I wspomnienia. I człowiek wie, po co żyje. Odpoczynek i łono natury. I przyjaciele, ci nowi i ci starsi; ci co znają mnie od podszewki i ci, którzy dopiero mnie poznają; członkowie rodziny - ci którzy są ze mną od zawsze, i ci nowsi, których już kocham całym sercem. Duży brzuch i kopanie małych stópek. I niecierpliwe czekanie do 20 września. Śpiewanie obciachowych piosenek i nucenie tych bardziej nostalgicznych. Łzy szczęścia i łzy niechciane. I tęsknota za lepszą połową.
Na paznokciach I Sea You!, który wzbudził sensację. Bo jest piękny, nie oszukujmy się.
English please:
It was pretty amazing day. Day spent with my beloved family and superb friends. With a lot of fun and food, a little bit of alcohol (I love Sex on The Beach, Cosmopolitan and Mojito!). Yes, it was a good day.
Today I wore I Sea You!. I think I love this color very much. It's green with a hint of blue. So beautiful, right? :)
Na paznokciach I Sea You!, który wzbudził sensację. Bo jest piękny, nie oszukujmy się.
English please:
It was pretty amazing day. Day spent with my beloved family and superb friends. With a lot of fun and food, a little bit of alcohol (I love Sex on The Beach, Cosmopolitan and Mojito!). Yes, it was a good day.
Today I wore I Sea You!. I think I love this color very much. It's green with a hint of blue. So beautiful, right? :)
czwartek, 12 sierpnia 2010
Sold Out For Ever
Mięta mięcie nierówna. Mam kilka miętowych lakierów, faworytem cały czas jest Mint Candy Apple. Ale Sold Out For Ever też ma swój urok. To jest duplikat kultowego Jade Chanel z lata zeszłego roku. Sold Out ma nawet podobny shimmerek jak Jade. Może niezbyt mi ten kolor leży, jednak noszę go od czasu do czasu. Dłużej niż dzień jednak nie mogłabym go mieć na dłoniach ;)
English please:
I love Catrice polishes - they're cheap, quality is OK and these colors! WOW! Today I wore Sold Out For Ever which is dupe of worshiped Jade from Chanel. Maybe this color don't suit me but I like it from time to time. First coat looks like hell - second one is needed.
English please:
I love Catrice polishes - they're cheap, quality is OK and these colors! WOW! Today I wore Sold Out For Ever which is dupe of worshiped Jade from Chanel. Maybe this color don't suit me but I like it from time to time. First coat looks like hell - second one is needed.
sobota, 31 lipca 2010
We'll always have Budapest
Czy Casablanca byłaby Casablancą gdyby Rick odpowiedział Ilsie 'We'll always have Budapest'? Yep, I don't think so. Paryż pozostaje Paryżem a do Budapesztu udajemy się podczas innej wycieczki ;)
Meet You in Budapest to lakier z kolekcji limitowanej Secrets of the Past Essence, która na rynek weszła koło listopada zeszłego roku. W kolekcji tej były cztery lakiery, prócz Budapestu bardzo podoba mi się jeszcze Matryoshka Doll (Gejba z Parokeets słoczowała wszystko ;)).
Budapest to kolor bardzo niejednoznaczny. Ni to zielony, ni to niebieski. Takie coś pomiędzy. Teal? Chyba najbardziej pasuje właśnie teal, czyli połączenie niebieskiego i zielonego. Polski odpowiednik czyli morski nie bardzo mi tu pasuje, bo ja morski kolor widzę inaczej (dla mnie morski jest bardziej niebieski a mniej zielony :D). Wydaje mi się, że Budapest będzie bardzo podobny do Ski Teal We Drop OPI.
Do sedna. Kolor jest przepiękny, takiego jeszcze nie mam :D Lakier jest podobny do tych z serii Multi Dimension (buteleczkę i pędzelek ma takie same). Sam z siebie mocno się błyszczy, ja jeszcze podbiłam to wszystko jedną warstwą Seche Vite.
Pędzel:
I buteleczkowe porównanie kolorów w podobnym typie. Od lewej Blue India MAC, Budapest Essence i Gossip Column Color Club:
English please:
Meet You in Budapest to lakier z kolekcji limitowanej Secrets of the Past Essence, która na rynek weszła koło listopada zeszłego roku. W kolekcji tej były cztery lakiery, prócz Budapestu bardzo podoba mi się jeszcze Matryoshka Doll (Gejba z Parokeets słoczowała wszystko ;)).
Budapest to kolor bardzo niejednoznaczny. Ni to zielony, ni to niebieski. Takie coś pomiędzy. Teal? Chyba najbardziej pasuje właśnie teal, czyli połączenie niebieskiego i zielonego. Polski odpowiednik czyli morski nie bardzo mi tu pasuje, bo ja morski kolor widzę inaczej (dla mnie morski jest bardziej niebieski a mniej zielony :D). Wydaje mi się, że Budapest będzie bardzo podobny do Ski Teal We Drop OPI.
Do sedna. Kolor jest przepiękny, takiego jeszcze nie mam :D Lakier jest podobny do tych z serii Multi Dimension (buteleczkę i pędzelek ma takie same). Sam z siebie mocno się błyszczy, ja jeszcze podbiłam to wszystko jedną warstwą Seche Vite.
Pędzel:
I buteleczkowe porównanie kolorów w podobnym typie. Od lewej Blue India MAC, Budapest Essence i Gossip Column Color Club:
English please:
My precious.
Meet You in Budapest was a part of Essence LE Secrets of the Past. It’s lovley shade of teal. Application is ok, polish is opaque.
I loved it from first sight on Parokeets (Gejba swatched it all - link here). I simply dreamed about it. Eventually my friend from forum about nail polishes bought me this and when she told me about it I literally shrieked, I was so happy :D
It’s so beautiful. I think it is one of most superb nail polishes in my collection :D
Last photo is a comparison of a similar shades. From left: MAC Blue India, Essence Meet You in Budapest and Color Club Gossip Column.
wtorek, 27 lipca 2010
Flyin' High
Masakra. To najtrudniejszy do sfotografowania lakier w mojej kolekcji. Na zdjęciach wychodzi niebieski jak letnie niebo, a w rzeczywistości to, owszem, niebieski ale z kapką zieleni, czego na zdjęciach nie widać (najlepsze zdjęcia tego koloru są chyba na ALU).
Ogólnie rzecz biorąc - fajny kolor. bardzo wesoły, taki inny od niebieskości i błękitów dostępnych na rynku. I ta jego nazwa taka fajna :P
poniedziałek, 26 lipca 2010
Am I pretty?
Oh, definitely pretty :)
Lakier z letniej kolekcji na rok 2010. Jedyny, który musiałam wypróbować. Niekoniecznie mój ale śliczny. Kolor świeżej trawy, bardziej zielony niż Jade.
Dwie warstwy kryją w 100%, jedna tak w 75 :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

