Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 listopada 2010

Katrisiowych nowości część trzecia - Absolutely Chinchilly!

No i ostatni lakier z tych nowościowych. Absolutely Chinchilly! Beżowa szarość, nie greige, nie taupe a po prostu szary z dużą ilością beżu. Lakier ten jest bardzo podobny do Chinchilly Essie, jednak Essie jest, według mnie, bardziej szara ;) Ale różnicy jako takiej między tymi lakierami nie ma :)




Porównanie Absolutely Chinchilly! z Chinchilly:

l-p: Absolutely Chinchilly!, Chinchilly, Absolutely Chinchilly!, Chinchilly

l-p: Absolutely Chinchilly!, Chinchilly, Absolutely Chinchilly!

Katrisiowych nowości część druga - Run Forest Run!

Lakier ten ma cudowną i jakże trafioną nazwę :D Forest Run to zieleń, taka właśnie leśna, soczysta, intensywna. Zieleń ciemna ale nie wpadająca w czerń. No i raczej z tych ciepłych, żółtych, trochę mchowych. Piękny kolor, a szczerze mówiąc nie byłam do niego przekonana. Zupełnie inny od Jade, który do tej pory był moją choinkową zielenią - teraz na to miano zasługuje biegnący Forest ;)



Katrisiowych nowości część pierwsza - Hip Queens Wear Blue Jeans!

Zgodnie z obietnicą złożona wczoraj - słocze nowych kolorów Catrice - zaczniemy od niebieskiego. Szkoda, że nie popatrzyłam wczoraj w sklepie które kolory zostały wycofane (bo półeczka na lakiery się nie zwiększyła :/). No ale nic to, przejdźmy do meritum tego postu - czyli do lakieru w kolorze Hip Queens Wear Blue Jeans! (numerek 350).
HQWBJ! to niebieski zmierzający w stronę granatu, zawierający iskrzące drobinki, które jednak nie są nachalne - trzeba się mocno paznokciom przyjrzeć, by je zobaczyć. Aplikacja przyjemna, krycie przy dwóch nałożonych warstwach. Pędzelek fajny :D





I jeśli wydaje Wam się, że ten kolor jest Wam już znany to... macie absolutną rację. Widziałyście go chociażby tutaj. Ja różnicy między nimi nie widzę. I nie wiem, czy dla Catrice wyprodukowano za dużo HQWBJ! i wpakowano to w te malusie buteleczki colour&go, czy na odwrót czy po prostu nowy Underwater to było jakieś badanie rynku? No nie mogę rozkminić, po co po pierwsze: wprowadzać nowy kolor pod starą nazwą (Underwater); a po drugie: po co wprowadzać nowa nazwę dla starego koloru (HQWBJ!).
Polityka Catrice/Essence mnie powala :D

czwartek, 18 listopada 2010

Sialalalalala, lakiery nowe mam :D

Trzy minuty w Naturze i jestem uboższa o 40 zeta :D Poszła fama, że nowości Catrice dostępne będą tylko w Niemczech, Belgii i Holandii. Na szczęście to tylko plota, nowości są u nas :D Pędzle, cienie, błyszczyki, zestaw do brwi (faaaaaajny :D), serum do rzęs (trochę drogie :/) i, tadam tadam, lakiery :D

Kupiłam oczywiście wszystkie trzy nowe kolory, słocze jutro :)

Od lewej: Hip Queens Wear Blue Jeans!, Run Forest Run!, Absolutely Chinchilly! i matt top coat.


Mrau mrau, maluszki moje *.*

wtorek, 5 października 2010

Poison Me, Poison You!

Ciemny, vampowaty fiolet z shimmerem. Trochę metaliczny.  Apliakcja bez wad, dwie warstwy dają pełne krycie. Lakier jest raczej z tych gęstszych.

This one is deep purple, maybe a little eggplant shade. It has a colorful shimmer. Application was flawless, two coats needed for full opacity.




niedziela, 3 października 2010

Mushrooming :D

You Don't Know Jacques!, Lost In Mud, Over The Taupe

Grzybowe lakiery mnożą się jak grzyby po deszczu :D Prawie każda kosmetyczna marka, która ma lakiery w swojej ofercie, posiada takiego grzybka. Jest popyt, jest i podaż, prawda? :D Więc my, spragnione mysiego brązu na paznokciach, szalone lakieromaniaczki możemy wybierać i przebierać ;) A jeszcze rok temu znalezienie takiego lakieru graniczyło z cudem.
Mam nadzieję, że porównanie Wam się przyda. Wprawdzie to tylko trzy lakiery, ale zawsze to coś. Kiedy miałam Lost In Mud na paznokciach, wydawało mi się, że jest on podobny do over The Taupe. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przy dzisiejszym porównaniu paznokciowym wyszło, że Mud to jednak Jacuś, ciut cieplejszy ale jednak Jacuś. A w butelce wygląda podobnie do OTT, prawda?

Mushroom shades spring up like a mushroom :D Almost every one cosmetic brand wich have a polishes in offer has a mushroom shade for an eager ladies ;) Today I did a comparison between three mushroom shades: Catrice's Lost In Mud and OPI's Over The Taupe and You Don't Know Jacques!. As you can see OTT is the lighter one, YDKJ! the darker and the cooler one. Lost In Mud is between this two, but it's more like YDKJ! (maybe a little warmer than Jacques).

Lost In Mud, Over The Taupe, You Don't Know Jacques!, Lost In Mud

sobota, 2 października 2010

My hero!

Mój bohater, pan Gliniasty :D Rewelacyjny kolor, który się kocha albo nienawidzi :D W butelce wygląda strasznie, jak taki wymiotek. Ale na paznokciach to jest miłość aż po grób i nawet dalej. Szaro-beżowa baza ze złotym pyłkiem. Tego złotego pyłku z daleka nie widać, chyba że w pełnym słońcu. To nie jest shimmer, to właśnie taki pyłeczek. Bardzo lubię ten lakier, jest taki nietypowy - nie widziałam jego odpowiedników, nawet wśród droższych marek. Się nam Catrice postarało :D

It's a greige color with gold shimmer? speck? Dunno how to name it, cos it's not a typical shimmer. It's more like glimmer.
When I first saw Clayton in the bottle I thougt 'uch, gross', but when I applied it on my nails I thought 'och my, love it'. This one you love or hate. There is no space to 'oh, maybe I like it' or 'oh, maybe I don't'. Love it or hate it, period ;) 
So, this one is a greige base with this gold glimmer. And it looks really good in sun. Clay-ton, My Hero :)))))



Lost in mud.

Wczoraj był dzień złych wiadomości. Dzisiaj tez jestem w nie najlepszym humorze, więc z tej rozpaczy i z powodu braku neta (kilka godzin nie miałam internetu i prawie chodziłam po ścianach, ech te uzależnienia) zrobiłam wielki poranny słoczing (niektórzy ćwiczą, inni biegają, jeszcze inni pracują a ja słoczuję :D).
Lost In Mud to typowy błotny brązik. Bardzo w typie Over The Taupe i Most Wanted (chociaż od tego drugiego jest cieplejszy, mocno cieplejszy). Aplikacja bezwadowa, dwie warstwy potrzebne do pełnego krycia.

I love every kind of muddy shades. No Lost In Mud is no exception. It's muddy brown color, very similar to Essence's Most Wanted, but Catrice is a litle lighter and a bit warmer than Essence. Application was very ok, two coats are opaque.



piątek, 1 października 2010

Bloody Mary.

Krwawa Mary, zęby cztery, dwa wybite reszta zgnite :D
Tak mi się przypomniało. Głupie, wiem :D Lakier zowie się Bloody Mary To Go. I jest to taka prawie klasyczna, jasna czerwień. Bez pomarańczu ale za to z kropelka żółci. Zdecydowanie nie różowa :) Ładna, prawda? Lubię takie czerwienie, w takich właśnie czuję się najlepiej.
Aplikacja była przyjemnością :D
P.S. Mój giveaway kończy się w niedzielę ;) Macie jeszcze chwilkę, by się do niego przyłączyć! ;)))

Ladylike, bright red. Without any orange or pink hints but with a little of yellow in it. I really like this kind of red. Nice, right?
Polish stuff very ok (like ine every Catrice's polish :)).
P.S. My giveaway ends on sunday, you can join it still ;)))



wtorek, 28 września 2010

Plum play with me.

lee_la prosiła o swatcha Śliweczki. Tadam, oto i śliweczka :D
Bardzo lubię ten kolor. Fiolet podchodzi pod ciemniejszy, nie jest jaskrawy ale ciągle zwraca uwagę. Fajna odmiana od codziennych frenczów, wieczorowych vampów i klasycznych czerwieni. Jesienny ale bardzo wesoły, taki, hm, czaruś :D
Niby podobny do Pamplona Purple, ale gdy przyjrzymy się dokładniej to widać różnicę, i to sporą.

Rich, medium plummy purple :) This is one of prettiest purple shades I have. It just gives a nice variation to plain old every day colors. Very unique. I thought that this one is a dupe of pamplona Purple, but Pamplona is different.



czwartek, 23 września 2010

Base coat - krótka recenzja

Kiedyś wychodziłam z założenia, że po co kłaść jakąś bazę na paznokcie. W końcu to dodatkowa warstwa, bla bla bla. Do czasu. Razu pewnego położyłam na paznokcie lakier. I po zmyciu tego lakieru okazało się, że mam cudownie zażółconą płytkę - o mało się w tamtym momencie nie popłakałam, byłam wściekła i smutna jednocześnie. I to nie było lekkie zażółcenie - moje paznokcie wyglądały jak pokryte żółtym, lekko transparentnym lakierem. Ohyda. Od tamtej pory ZAWSZE mam warstwę bazy.


Pierwszą bazą, którą stosowałam był mleczny Nail Tek (chyba II) - miałam jeszcze 3/4 buteleczki, postanowiłam zużyć. Jednak nie byłam zadowolona z NT w roli bazy. Nie współgrał z moimi lakierami, bardzo tępo się na nim rozprowadzały a to doprowadzało mnie do szaleństwa. Nail Tek poszedł więc w kąt i tam się do tej pory kurzy. Wrócę do niego kiedy będę dożywiać paznokcie, jednak pod lakier wolę używać czegoś innego.



Drugim preparatem, z którym zaprzyjaźniłam się na dłużej był Whitener Rimmela. I tu byłam tak połowicznie zadowolona :D Póki preparat był świeży to był rewelacyjny - optycznie wybielał płytkę (może nie była już ona w tym momencie bardzo żółta, ale jednak widać było, że nie jest zdrowa) i chyba nawet wybielał ją tak od środka. No i lakier też na Whitenerze tym leżał świetnie. Ale z biegiem czasu Rimmel tracił swoje właściwości - gluciał, ciągnął się, tępo rozprowadzał się na gołych paznokciach, dłużej wysychał i tworzył tępą warstwę po której lakier już tak fajnie się nie rozprowadzał. Nie pomyślałam o rozcieńczeniu go delikatnie, prawie pół butelki tego preparatu wylądowało w koszu. Ale już wiem, że do niego nie wrócę.


 Kolejną moją bazą był Nail Whitener Catrice. Lekko fioletowy, przezroczysty lakier. Jeśli miałabym go krótko podsumować - WTOPA. Lakier optycznie nie wybiela paznokci, raczej nadaje im lekko fioletowy kolor, który czasami podchodzi pod siny. W dodatku zmienia barwę kolorowego lakieru. Użyłam kilka razy i poszedł leżakować do szuflady, bo to takie nie wiadomo co.







Za to bardzo zadowolona jestem z French Whitenera. Optycznie wybiela paznokcie, rozprowadza się cienką, równą warstwą, lakier też świetnie na tej bazie leży. Zużyłam już pół buteleczki i kolejna czeka w zapasach.








 I na koniec mój absolutny faworyt :D Baza wygładzająca - Smoothing Base Coat. Różowa baza z mikroskopijnymi drobinkami, które są widoczne tylko w mocnym świetle. Baza ta wygładza wszelkie nierówności, tworzy niesamowicie śliską warstwę po której lakier niemal sam maluje. No mówię Wam - moje cudeńko :D Pierwszy base coat, który zużyłam do ostatniej kropeleczki.

Berry vs Barrie

Na prośbę Anonimowej Czytelniczki małe porównanie Berry Bazaar i Let's Talk About Barrie!.
Berry Bazaar jest inny niż Barrie - Berry to typowa borówka, Barrie zaś to malina z ociupinką czerwieni (i ten dodatek czerwieni sprawia właśnie, że Barrie jest tak podobna do Manikiurzystki z Sewilli ;)). Są od siebie różne :D

One of my readers had a request yesterday. She asked if I could do a camparison of Berry Bazaar and Let's Talk About Barrie!. So here we go :) IMO Berry Bazaar is a typical berry shade and Barrie is more red than berry (Barrie is, in my opinion, good dupe of Mancurist od Seville - deep raspberry shade mixed with red). They're different. 

l-r: Berry Bazaar, Let's Talk About Barrie!, Berry Bazaar, Let's Talk About Barrie!

środa, 22 września 2010

Lakiery Catrice.

Catrice to kolejna firma, która mnie lakierowo uwiodła :) Dlaczego? Bo za 9,99 otrzymujemy świetniej jakości lakier w super modnych kolorach :D


Catrice to siostrzana marka Essence, dostępna w niektórych Drogeriach Natura na terenie naszego kraju. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam szafę Catrice w mojej Naturze to zbierałam ząbki z podłogi :D Miałam już wtedy na stanie kilka lakierów Catrice, ale że jestem chomik to chcę więcej i więcej, i więcej :D Teraz łatwiej napisać których lakierów z podstawowej kolekcji NIE MAM niż wymieniać te, które mam :D

Co mnie w Catrice urzekło? Przede wszystkim kolory. Bo za tę niecałą dychę możemy mieć duplikaty najmodniejszych i najdroższych lakierów. Przykłady? Chociażby osławiony From Dusk To Dawn - dupe kultowego Metro Chic $OPI (tutaj zdjęcia porównawcze tych dwóch kolorów). Sold Out For Ever to bliźniak zeszłorocznego hitu Chanel czyli Jade (porównania niestety nie mam, ale widziałam na zywo paznokcie pomalowane Jade i SOFE - różnica w kolorze minimalna, praktycznie niewidoczna ;)). Let's Talk About Barrie! jest idetyczny jak OPIkowa Manikiurzystka z Sewilli a Clay-ton, My Hero to taki jaśniejszy pierwowzór Ingrid :D Jest w czym wybierać, bo linia podstawowa liczy 32 kolory. Plus edycje limitowane, które o dziwo wchodzą do drogerii dość często i regularnie (ledwo miesiąc temu zaopatrywałam się w Oceanę a już możemy kupić Carame :D).
Plusem dla mnie jest też pędzelek (klik) - jest szeroki, ale nie tak szeroki jak u OPI, bardzo wygodny. Korek mógłby być węższy ale nie jest źle. Konsystencja zależy od konkretnego koloru - niektóre są gęste, inne rzadsze.

Które Catrice posiadam? :D Meet Me at Coral Island, The Pinker The Better, Bloody Mary To Go, Caught On The Red Carpet, Let's Talk About Barrie!, The Devil Wears Red, Wine-tastic, Back To Black, Poison Me, Poison You!, Plum Play With Me, Lucky In Lilac, Let's Mauve On!, Big Spender Wanted, Sweets For My Sweets, I Scream Peach!, Hot Or Not?, Wrapped Around My Finger, From Dusk To Dawn, Just Married, Lost In Mud, Clay-ton, My Hero, Sold Out For Ever, I Sea You!, Blue's Brother, It Blue My Mind!, London's Weather Forecast, Be My Millionaire, Pebble Beach, Sea Of Green, Blue out to Sea, Ocean Sunset, Oriental Orange, Bronzed Brown, Spiced Bronze i Berry Bazaar. Jeśli chcecie zobaczyć któryś konkretny kolor - dajcie znać w komentarzu :)

P.S. Już nie mogę się doczekac kolejnej LE czyli Expect The Unexpected, jakie tam są piękne lakiery *.*

Carame Berry Bazaar - swatches, part IV

I ostatnia część. IMO - najładniejszy lakier z tej kolekcji. Głęboka, soczysta borówa (o ton ciemniejsza od ChicaGo Get a Manicure! OPI). Śliczny kolor. Polubimy się tej jesieni :D

And the last one. Berry Bazaar is the prettiest one. It's deep berry shade (one tone darker than ChicaGo Get a Manicure! OPI). Very nice. It'll be my favorite shade for fall - juicy, deep and soo pretty :D



Carame Spiced Bronze - swatches, part III

Najbrzydszy lakier z tej LE. Brzydki jak noc. To jest frost a ja frostów wręcz nie cierpię. Poza tym ten kolor - miedziane złoto, może idealne dla hinduskich księżniczek, jednak już nie tak idealne dla Europejek.
Na bogato? Ja podziękuję :]

Oh my, this one is the ugliest one from this LE. It's ugly as a sin. First of all- it's frost and I hate frosts. Second of all - color; awful shade of copper-y gold - perfect for Hindu princesses but not so perfect for European women. 
Rich Spiced Bronze? No, thank you.



Carame Bronzed Brown - swatches, part II

Bardzo fajny brąz. Dość nietypowy - ciepły, głęboki, taki, hm, gęsty :D No i ten złoty shimmerek - nienachalny, elegancki. Kolor idealny na jesień :)

This bronze-brown is sooo nice :) It's deep, rich brown color with very nice golden shimmer. It'll be perfect for fall.



Carame Oriental Orange - swatches, part I

Pierwsza część słoczy limitki Carame. 
Oriental Orange to pomarańczowa (mocno) czerwień o galaretkowatym wykończeniu. Jaskrawa, żywa, wibrująca. Nie mój typ czerwieni, ale być może polubimy się latem :D wykończenie jest cudowne - bardzo żelkowe, lakier ma taką śmieszną, galaretkową głębię. Super :D

First part of Carame LE swatches. 
Oriental Orange is jelly-like orange-y red. Bright, vivid and vibrant. Not my kind of red, but maybe I'll like it in summer. I love finish - jellies are awesome, and this one is a pure awesomness :D