Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vampy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vampy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 października 2010

Ciemność widzę, widzę ciemność...

Chyba najmniej liczna grupa lakierowa w moim posiadaniu ;) Czernie i vampowate, prawe czarne kolory. Ledwie 15, co to jest...



wtorek, 5 października 2010

Poison Me, Poison You!

Ciemny, vampowaty fiolet z shimmerem. Trochę metaliczny.  Apliakcja bez wad, dwie warstwy dają pełne krycie. Lakier jest raczej z tych gęstszych.

This one is deep purple, maybe a little eggplant shade. It has a colorful shimmer. Application was flawless, two coats needed for full opacity.




niedziela, 26 września 2010

Cherry, cherry purple...

Dlaczego ten lakier nazywa się Purple Cherry? Nie mam pojęcia. To czysty fiolet, bez żadnych wiśniowych tonów. Ładny ale jemu podobnych na rynku jest sporo. Na plus na pewno przemawia cena :)

Why its name is Purple Cherry? I have no idea. There isn't any cherry tones in this purple polish. It's deep creamy purple color. Without any other colors - clear purple. Again - nice but not unique.



niedziela, 19 września 2010

Wild, wild wisteria.

Bardzo ciemny, bakłażanowy fiolet z nutką granatu. W buteleczce wygląda jak ciemny granat, na paznokciach to wyraźny fiolet.
Nie lubię lakierów Orly. Są dla mnie zbyt gumowate, ciągnące, źle się rozprowadzają, schną w cholerę długo. No nie lubię, i już. A szkoda, bo orlątkowe kolory są piękne.
Nie wiem, co z WW zrobić - bo kolor cudny ale cała reszta już nie. Mimo tego, że i tak jest lepszy niż inne moje Orly nie jest to mistrzostwo świata...


Dark, deep eggplant color with a hint of navy. I don't like Orly's polishes but this one is nice; exception proves the rule? :D Orly has so beautiful colors, but formula makes me mad. I can't use it, dunno why. Application is a one hell on Earth :P
I don't know what to do with this one. I love color but hate formula, although it's better than my others it still bug me, argh.



sobota, 28 sierpnia 2010

We'll always have Paris...

We'll Always Have Paris z kolekcji francuskiej OPI (bardzo udanej, tak btw). Śliwkowy, kremowy vamp o szklistym wykończeniu. Ciepły, rozleniwiający kolor śliwkowego, dobrze wysmażonego powidła.




English please:
First of all - I love the name of this varnish (Rick, oh my). Second of all - I love color of this varnish (deep plum with hint of burgundy, yummy). Third of all - I love this kind of colors on my fingers. This is a typical vampy shade, so nice for fall and winter, it's so warm up :)

czwartek, 22 lipca 2010

Undead?

Sagę przeczytałam już daaaaawno temu. Czy mnie te książki porwały? Zdecydowanie nie. Ale zakochałam się w Edwardzie :D Teraz jestem fan fiction whore, czytam te fiki i czytam, i czytam i znajduje perełki.

Na Eclipse byłam dwa razy (raz chciałam iść z mężem, bidulek obiecał mi kupić nowe lakiery jeśli mu odpuszczę :D). Jedyną postacią, na której można było zawiesić oko był Riley (wtf? w książkach go nie było :D). Rob - shame on you, stękałeś jak Brando w Ojcu Chrzestnym.

Ale do rzeczy. Essence, z okazji premiery Zaćmienia, wypuściło na rynek kolekcję limitowaną Eclipse. W skład kolekcji wchodzą lakiery (pięć odcieni! mam wszystkie :D), diamentowy puder do ciała (żeby się świecić jak Edłord :D), cienie, błyszczyki i kredki do oczu. Ja skusiłam się na puder i lakiery (i tu podziękowania dla Niuni, od której paczkę z dobrociami dostałam :*).

Pierwszy do swachowania poszedł lakier z numerem 01 - Undead? - czarny z różowo-srebrnym brokatem.


Na pierwszy rzut oka lakier to nic specjalnego - ot, czerń ze świecidełkami. Ale jednak ma swój czar. Różowy brokat jest widoczny w świetle dziennym, nie gubi się w czarnej bazie.


Aplikacja bardzo fajna, lakier jest gęsty, na upartego jedna warstwa wystarczy by wyjść do ludzi bez wstydu. Ja zawsze kładę dwie. Zmywa się dobrze, czarna baza nie brudzi palców a brokat schodzi za pierwszym pociągnięciem wacika.


Wydaje mi się, że warto się skusić, czerni na rynku jest masa ale takich brokatowych niewiele.