Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 października 2010

Dutch Tulips.

Na Tulipany polowałam bardzo długo. Kiedy je w końcu dorwałam nie byłam zawiedziona :) Inaczej sobie ten kolor wyobrażałam, ale i tak jest piękny. Na mnie to mocno różowa czerwień, momentami nawet bardziej róż niż czerwień. Takie pomieszanie mocnej fuksji z landrynkową czerwienią. Bardzo mi takie efekt odpowiada.

Dutch Tulips is a red shade with very visible pink tones. On me this is more pink than red, but I like it. Application was nice, two coats needed to full opacity.



niedziela, 10 października 2010

Strawberries? Yes please :)

 Najbardziej dziewczęcy i uroczy lakier w moich zbiorach :) Kocham go i noszę bardzo często (może o tym świadczyć to, że w butelce widzę już ubytek - a jak to powiedziała Zuzia - ja mam inny lakier na każdy dzień roku :D).
Strawberry Fields to żywa, wręcz fuksjowa baza ze złotym pyłkiem. Sama słodycz. Ach, mieć znowu siedemnaście lat...

This is the most girly and cute nail polish in my collection. I love it and wear it often. I can see a loss in my bottle already (and, as Zuzia said, I have one nail polish per day in a year :D). 
Strawberry Fields is a bright pink jelly-like base with gold sparks. It's not a glitter, sparks in SF are tiniest, more like a gold dust. Definitely cute and sweet. Ah, to be seventeen again...




niedziela, 3 października 2010

Bunch of tulips.

Dziiiiiiwna sprawa. Miałam już Tulipa na paznokciach raz, i pamiętam go zupełnie inaczej :D Za pierwszym razem był to na mnie róż, trochę cukierkowy. A wczoraj? Cukierkowy róż zamienił się w lekko czerwony róż :D
Bardzo lubię lakiery z tej serii Celii. Nie wszystkie kolory trafiają w mój gust, ale te cztery, które posiadam są świetne. I są świetne jakościowo - trwałości nie ocenię, bo, jak zauważyłyście lub i nie, kolor zmieniam codziennie :D, ale na przykład konsystencję mają fajną, pędzelek jest równo przycięty, odpowiednio długi i gruby, cena jest do przełknięcia. Szkoda tylko, że poszukiwanie tych lakierów w sklepach stacjonarnych jest jak polowanie na Yeti - każdy słyszał, nikt nie widział; trzeba mieć niesamowite szczęście by kupić je w normalnym sklepie (podobnie jest z mini lakierami Celii, z letniej kolekcji czy coś - klik, mogłabym mieć wszystkie, mam jeden i to dostany w prezencie...). Jeśli jeszcze o Celię chodzi - ta firma ma cudne szminki :D Może kiedyś sklecę małą recenzję, bo zaczynam Celiowe szminki uwielbiać :D

I've had this color on my nails once so far. Yesterday was second time and I was shocked. I remembered this as a light, bright candy-like pink. And what I had yesterday on my nails? bright pink with red tones. I like this secodns version of my Tulip polish better ;) Pink with red is totally cool and awesome :D




piątek, 1 października 2010

Hey you, there is party in my cabana!

Kupowaty dzień, dobrze, że chociaż swatche jako tako wychodzą. Cabana to, na mnie, przydymiony, lekko cukierkowy róż. Zanim go kupiłam myślałam, że jest on bardziej barbiowy, dopiero po swatchach Noli w Klubie Lakierowym przekonałam się, że to róż jakiego szukam :D Ideał w tej kategorii. Jak już pisałam - różowy ale delikatnie przykurzony. Bardzo podobny do Infatuation Essie ale chyba nie na tyle, bym mogla się któregoś z nich pozbyć. Uwielbiam ten lakier, gości na moich paznokciach bardzo często - jest niebanalny ale też i nie jakoś mocno ekstrawagancki ;)

Party In My Cabana is a little dusty, muted pink. Perfect for me - not too bright, not to sweet. I wear it often, I adore Party In My Cabana ;)))



poniedziałek, 20 września 2010

Boy, go get a rose for me!

Śliczny pudrowy róż z nutką liliowego fioletu. Ale formuła tego lakieru jest straszna. Lakier przypomina korektor albo farbę malarską, jest gęsty, masakrycznie smuży i zalewa skóry (więc z góry przepraszam za wszelkie niedociągnięcia na zdjęciach, starałam się jak mogłam...).
Kolor sam w sobie jest ładny, bardzo elegancki. Jeśli się Wam podoba i myślicie o zakupie - miejcie na uwadze jego wady (których jest zdecydowanie za dużo).

Nice shade, awful formula. Polish is thick, it smudges and my poor cuticles are pink painted because of it (so if you can see any imperfections on my photos - please, forgive me ;)) Argh!
Get a Rose 4 Me is pretty shade of powder pink with a hint of lilac. It's so chic :) If you like it and think about buying this shade - have on your mind that consistency of this polish reminds paintwork, and application is not a nice one :/



Baby pink.

Sama niewinność :D Nie mój kolor, ale cóż poradzę, że wygląda tak słodko i uroczo, i dziewczęco?  Baby pink z nutką pomarańczowego koralu. Śliczny :)

So innocent :D Very girly shade. It's baby pink with hint of orange coral. It's not my color, but it looks sooooo nice :D Eh, perfect for girly baby shower ;))



środa, 15 września 2010

Happily Ever After vs Don't Bite Me - Kiss Me

Happily Ever After, Don't Bite Me - Kiss Me

Nie lubię lakierów Orly, nie odpowiadają mi. HEA trzymałam w swojej szufladzie tylko dlatego, że ma przeboski kolor - głęboka, ciemna malina. Jednak aplikacja i efekt końcowy tak mnie zniechęcają do tych lakierów, że wolę na nie patrzeć gdy są w butelkach. Szukałam więc odpowiednika tego koloru. Znalazłam przypadkiem - w limitowanej kolekcji Essence. Don't Bite Me jest nieco jaśniejszy od HEA i to jest główna różnica między tymi lakierami.

I don't like Orly's polishes. But Happily Ever After is such a beautiful color - I was looking for similar one for a long time. And I found it in Eclipse limited edition. Don't Bite Me it's not exactly the same, but you can say, that it's a dupe of HEA. Both of this polishes have shimmer and raspberry base. HEA is a little darker and deeper than Kiss Me.

HEA, DBM-KM, HEA, DBM-KM

poniedziałek, 13 września 2010

Santa Fe.

Santa Fe Mauve. Mauve z nazwy, jednak jak dla mnie to raczej róż, delikatnie przykurzony; w żadnym wypadku mauve.
Ładny kolor. Różowy shimmer jest uroczy i nienachalny. Jednak nie wiem, czy to mój kolor, na moich dłoniach nie ma tego efektu woooooow!.

It's a lovely shade of dirty pink with gold shimmer. But I can't say that this is mauve. Mauve, for me, looks like Island Hopping or Soiree Mauve. Santa Fe Mauve is a dusty pink, that's all.
But it's nice. It looks good, gold shimmer is charming. But I dunno if this shade is for me. It looks nice but there's no a woooow effect.




sobota, 11 września 2010

Think in pink.

It's time for my pink polishes. Enjoy :)

Mauves:



Pinks:




Fuchsias:




Light pinks and some random stuff with gold shimmer:



Raspberries and berries:



sobota, 4 września 2010

Raspberry kind of mood.

Pogoda jest okropna. Zimno, buro, deszczowo. Potrzebowałam jakiegoś kolorowego akcentu, który ubarwiłby moją szarą egzystencję. Padło na czerwono-różowy lakier do paznokci. Podziałało :D
Ciężko znaleźć odpowiednie słowa by opisać ten lakier. Jest czerwony. Jest różowy (i fuksjowy, i magentowy też). Jest metaliczny i mocno drobinkowy. Nie mam nic podobnego w moich magicznych szufladach. Na początku myślałam, że Raspberry Festival jest bratem bliźniakiem Strawberry Fields; jednak mocno się myliłam, lakiery te nie mają ze sobą nic wspólnego. RF to śmieszna hybryda lakieru mocno drobinkowego z metalikiem. Nie jest to typowy metalik, jednak w pewnym oświetleniu wygląda bardzo metalicznie. Jednak przez większą część czasu wygląda jak śliczny drobinkowiec.
Moje paznokcie wyglądają jak zrobione z czerwonego szkła weneckiego. Małe dzieła sztuki ;)

Weather sucks and I need some color in my grey life. So I used awesome red-ish pink-ish polish on my nails. It works :D
It's hard to find good words to describe this polish. Is it red? Definitely. Is it pink? Yeah. Is it metalic? Yes. It's all of this - red, pink (and fuchsia, and magenta also), it's metallic and it has shiny (like really, really shiny) flecks.  I don't have similar color in my drawers :D I thought that Raspberry Festival is like a twin to Strawberry Filds from same collection. But no - they're different. My nails look like made with lace-glass. Awesome.




środa, 1 września 2010

NOTD: Swept Off My Feet

Mój wczorajszy NOTD. Zakochałam się w tym kolorze gdy Nola pokazała nam go tutaj. Śliczny, prawda? :) Zaczęłam poszukiwania tego essiaka, ale dopiero niedawno mój mąż kupił mi go (wie chłopina, jakie mam pragnienia :D).
Kolor tego lakieru to prześliczna przydymiona malinka. Coś pięknego. Aplikacja ok, lakier jest ciut bardziej wodnisty niż inne moje Essie ale mnie to akurat nie przeszkadza. Dwie warstwy dają efekt ze zdjęć. U mnie jeszcze warstwa Seche Vite.


English please:
My yesterday's NOTD. I fell in love in this color when Nola showed it here. Nice, right? :) So I started my searching right then and there. Lately my husband bought it for me, and now here I am, with Swept Off My Feet on my nails :D
Color is awesome. It's like a little dusty and dirty raspberry shade. Application ok, polish is a little runny but it's ok with me, I'm used to it. 
Two coats plus one coat of Seche on my pictures ;)





piątek, 20 sierpnia 2010

Raspberry.

 Lubię fuksjowe lakiery. Wydaje mi się, że fuksja bardzo dobrze na mnie wygląda, czy to w stroju czy w lakierze. Miałam kiedyś nawet fuksjowe buty, tak je schodziłam aż zdarłam podeszwę i już były nie do odratowania.
A fuksjowe paznokcie obłędnie wyglądają do czarnych ciuchów - bo rzucają się w oczy na tle monotonnego i nieco nudnego koloru, jakim jest czerń ;)
Malina L.A. Girl to przepiękna matowa fuksja. Z maliną ma niewiele (imo) wspólnego, to właśnie typowa fuksja podszyta różem (dla kogoś, kto rozróżnia kilka podstawowych kolorów to będzie nic innego jak róż :D), malina jest dla mnie bardziej intensywna i ciemniejsza. Mniejsza z tym. Lakier jest śliczny :) I bardzo dobrze się nim maluje, schnie w sekundę (duuuuża zaleta matowych lakierów to ich błyskawiczne wysychanie).

Tadam:





English please:
Perfect shade of matte fuchsia. I love fuchsia polishes (my favorite is Mr Big Essence and second one is Fancy Delancey Essie). I think that fuchsia fits me perfectly. Raspberry is a lovely matte polish. It's not too bright and not too dark. And it looks good. Application is OK, polish dries in a minute (this is a huuuge advantage of matte polishes!).
Hot or not? :D

czwartek, 19 sierpnia 2010

Charming

Śródziemnomorski czaruś to piękny kolor. Róż z wyraźnymi czerwonymi podtonami. Nieco jaśniejsza wersja Dutch Tulips. Piękny, piękny, piękny :)
Na pewno nie jest to formalny kolor - jest żywy, wesoły, taki słoneczny :D Absolutnie mnie w sobie rozkochał, w końcu to czaruś, nie?





English please:
O my, this is absolutely awesome color :D I think it's a dupe of Dutch Tulips, maybe Charm is lightly brighter than Dutch Tulips. It's pretty pink with reds undertones. So, so, so pretty :) It's bright but not too bright. Sometimes it's red and sometimes it's pink. I love it. It's perfect :)

poniedziałek, 26 lipca 2010

NOTD: Plumberry


Niezwykły kolor. Czerwony róż albo różowa czerwień - zależy jak mu się zachce :)
To jest Essie, więc o nakładaniu rozpisywać się nie będę, po prostu love it (jak przystało na Essie-fana :D).




I jeszcze na koniec piosenka, która od wczoraj gości w mojej głowie, w moim sercu, w moim wszędzie...
I wish I could just make you turn around, turn around and see me cry
There's so much I need to say to you, so many reasons why
You're the only one who really knew me at all 



piątek, 23 lipca 2010

Kiss Me...


Bardzo mi się ten lakier podoba ze względu na podobieństwo do Happily Ever After Orly. Nie lubię lakierów Orly (ale o tym kiedy indziej) i cieszę się, że znalazłam zamiennik HEA.

Don't Bite ma kolor puree z bardzo, bardzo dojrzałych malin; ni to róż, ni to fiolet, na pewno tez nie fuksja - dojrzała malina najlepiej opisuje kolor lakieru.
Podobieństwo do HEA nie kończy się tylko na kolorze - Essence ma także pyłek - bardzo delikatny różowy shimmerek, widoczny tylko w pełnym słońcu.