Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beżowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beżowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 października 2010

My hero!

Mój bohater, pan Gliniasty :D Rewelacyjny kolor, który się kocha albo nienawidzi :D W butelce wygląda strasznie, jak taki wymiotek. Ale na paznokciach to jest miłość aż po grób i nawet dalej. Szaro-beżowa baza ze złotym pyłkiem. Tego złotego pyłku z daleka nie widać, chyba że w pełnym słońcu. To nie jest shimmer, to właśnie taki pyłeczek. Bardzo lubię ten lakier, jest taki nietypowy - nie widziałam jego odpowiedników, nawet wśród droższych marek. Się nam Catrice postarało :D

It's a greige color with gold shimmer? speck? Dunno how to name it, cos it's not a typical shimmer. It's more like glimmer.
When I first saw Clayton in the bottle I thougt 'uch, gross', but when I applied it on my nails I thought 'och my, love it'. This one you love or hate. There is no space to 'oh, maybe I like it' or 'oh, maybe I don't'. Love it or hate it, period ;) 
So, this one is a greige base with this gold glimmer. And it looks really good in sun. Clay-ton, My Hero :)))))



sobota, 25 września 2010

My walk of fame ;)

Co za piękny i niepowtarzalny kolor. Niby brąz, ale bardziej beż chociaż to i tak nie to. No i ta delikatna, ledwo widoczna szarość. Mrau :D Walk of Fame przypomina mi Particuliere Chanela. Chanel jest tylko cieplejszy w tonacji, ale pomieszanie kolorów takie samo. No i aplikacja. Aplikacja była jak marzenie. Pędzelek z tych szerszych ale nie szerokich, giętki i precyzyjny, równo przycięty. Konsystencja w normie - nie za rzadka, nie za gęsta. Zakochałam się :D

Walk of Fame is a medium brown-beige color. It has a hint of grey also. It reminds me of Particuliere Chanel, but Walk of Fame is a little cooler than Particuliere. But the idea is the same. I must say a word about application - it was like a dream! Polish has a normal consistency, brush is comfy, pliant and precise. I love it :)



niedziela, 19 września 2010

Someday I'll be barefoot in Barcelona.

Wczorajszy NOTD. Jeden z moich ulubionych cielaków, chociaż nie jest to typowy cielak. Barefoot in Barcelona ma kolor mocno rozbielonej kawy - taki beżo-brąz, bardziej beżo niż brąz ;) Uwielbiam go na moich dłoniach, na topach preferuję tylko czerwienie. Więc kiedyś tak - będę chodzić boso po Barcelonie z butelką tego lakieru w kieszeni ;)

This is one of my favorites nude polishes. It's not a typical nude - more like coffee with a lot of milk. Pretty brown-beige color, which looks really good on my hands. I love it on my fingers, on my toes I prefer reds only :D 
Someday I'll be Barefoot in Barcelona with OPI lacquer on my fingers and bottle of this beautiful OPI sahde in my pocket :D



środa, 8 września 2010

Boring.

Są takie dni kiedy jestem rozmemłana jak źle ugotowany makaron. Nic mi się nie chce, nawet kolorowy lakier do paznokci mnie nie rusza. I na takie dni właśnie dobre są neutralne i bardzo, bardzo nudne kolory. Kolory, które zleją się z tłem i sprawią, że chociaż przez chwilę będę niewidzialna (ale elegancka :D).
Tego Manhattana dostałam od siostry. Chodziłam koło niego długo, ale zawsze szkoda mi było kasy (13,50 to sporo jak za lakier, prawda? xD; nie mam oporów by wydać 50 złotych na OPI albo nawet i stówę na Chanela ale szkoda mi 13,50 na lakier Manhattan, w kaftan bezpieczeństwa chyba niedługo mnie zawiną xD). Do rzeczy - chodziłam obok tego Manhattana długo. W końcu kupiła mi go siostra. I to jest właśnie taki kolor-niewidek. Jest, a jakoby go nie było. Jest ładny, nie odbierajcie tego tak, jakby mi się nie podobał, bo tak nie jest. On mi się bardzo podoba. Tylko jest przestraszliwie nudny. Taki typowy dress code'owy kolor. Taki bez wyrazu, bez pazura, bez tego czegoś, co jest tak ważne.
Czasami bycie ładnym nie wystarcza, trzeba mieć też nadzienie. A tego nadzienia lakierowi 59L (fuuuuuuuj, to kolejny minus tego lakieru, albo tych lakierów, te paskudne numery, fuj) brakuje.
Aplikacja bardzo przyjemna. Pędzelek jest wygodny, konsystencja wodnista ale do opanowania.
Maj gad, tak się rozwodziłam and nudnością tego lakieru, że słowem nie wspomniałam o kolorze. W buteleczce to ładny róż typu mauve z kropelką beżu. Na paznokciach to ciepły beżyk z kropelką różu typu mauve. Szału ni ma :)))

It's time for a boring, boring shade. Although I have so many reds, purples, blues etc. sometimes I just want to have nice but overwhelmingly boring color on my nails ;) Few days ago I was in this kind of mood - boring. And this polish is all that - boring (oh, word of this post is BORING :D).
It's nice, don't get me wrong - I like it. But it has no something in itself. This is a mis of beige and dusty pink. It's not a nude shade, it's not a mauve shade - it is something between. It's pretty. And good for a formal meetings (and it suit dress codes in big companies).
Do you like it? What do you think? :>
P.S. Oh my, I hate it when polishes don't have names like this one. Bleah, numbers. Bleah, bleah, bleah.



poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Ball n' Chain.

Typowy lakier do frencha. Mleczny beż, przejrzysty po jednej warstwie, pół-przejrzysty przy dwóch. Miły - tylko tyle mogę o nim napisać.





English please:
Typical french nail polish. Milky beige, translucent after one coat, semi-opaque after two. Nice. Yeah, only nice. There's no more to say about it.

niedziela, 29 sierpnia 2010

Beiges and nudes.

Beże i nudy, i jasne brązy. Nie jestem jakąś wielką miłośniczką tego typu kolorów, ale kilka posiadam.  Lubię ponosić dzień lub dwa po czym z podkulonym ogonkiem wracam do mocniejszych barw ;)




English please:
So, there is time for my nudes and beiges (and light browns also). I'm not a fan of this kind of colors, but I have a few *lol*

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

NOTD: Forgotten chai

Iced Chai Latte z limitowanej edycji Creamylicious. Jeszcze parę dni temu oglądałam swatche Aggie  i myślałam 'szkoda, że nie kupiłam go rok temu gdy był w sklepach'. Wczoraj przenosiłam nieużywane lakiery z pudła do szuflady i wpadł mi w ręce brat ICL - Raspberry Smoothie, i *surprise surprise* właśnie Iced Chai Latte. Najlepsze jest to, że ja w ogóle nie pamiętam, bym go kupowała! Rok temu nie podobały mi się takie odcienie beżu. No ale cóż, ja się bardzo cieszę :D


Iced Chai Latte to lekko ciepły bez z drobnym, srebrnym pyłkiem. Kolor tego lakieru przypomina mi kolor piasku.
Lakier jest jasny, na mnie efektu mannequin hands brak, lakier jest zbyt jasny w stosunku do koloru mojej skóry. Ale mimo wszystko bardzo mi się podoba, taki delikates :)

Aplikacja bezproblemowa, lakier praktycznie sam pomalował mi paznokcie - już po pierwszej warstwie kolor był jednolity, druga warstwa tylko pogłębiła to, co już było.
Drobinki ślicznie lśnią w słońcu. Jedynym minusem może być to, że lakier jest mało wydajny. Jedno pomalowanie dłoni i już widzę ubytek w buteleczce (ale to w sumie może być wina buteleczki - jest wysoka i wąska).




English please:
Forgotten indeed. I knew I had another polish from Creamylicious TE - Raspberry Smoothie. But about Iced Chai Latte I forgot. I don't even remeber buying it! 
And funny thing: few days ago I admired this color on Aggie's nails; I thought 'what a shame I didn't buy it a year ago' and now what? I have it and I've had it all the time!


This is nice shade of beige - warm and neutral, with little shiny specks. It reminds me of beach and warm sand.
Iced Chai Latte is opaque after two coats. Its useage is nice, polish is thick, brush is handy.


Like it :)

sobota, 7 sierpnia 2010

Beige?

Małe porównanie moich beżowo-szarych kolorów - od lewej: Essence Zulu, Color Club High Society, Essie Playa del Platinum, Essence Zulu. Jak widać High Society i Zulu to niemal to samo, największa (i główna) różnica między nimi jest taka, że Zulu to mat.





English please:
Little comparison of my beige grey-ish colors. From left: Essence Zulu, Color Club High Society, Essie Playa del Platinum, Essence Zulu. 
Zulu and High Society are almost the same, Zulu is matte and this is the biggest (and main) diffrence.

piątek, 6 sierpnia 2010

Zulu


Jak ja uwielbiam edycje limitowane Essence! Szkoda tylko, że w polskich sklepach jest średnio co druga, trzecia taka limitka :/

Ten lakier mam dzięki uprzejmości Kasi. Na zdjęciach wyszperanych w sieci wyglądał jak jasny szaraczek z lawendową nutką. Na mnie to beż z szarawymi podtonami. Wydawało mi się, że Zulu jest podobny do Playa del Platinum, jednak Playa jest sporo jaśniejsza (porównanie może będzie jutro ;)).

Co mnie zaskoczyło - lakier ten ma na korku naklejkę z napisem matte. I faktycznie to jest mat, albo taki pół-mat. Wykończenie jest satynowe, z delikatnym połyskiem. Bardzo mi się to podoba :D Ja uzyłam jeszcze warstwy Seche Vite, więc paznokcie się błyszczą.




English please:
Zulu (from Essence Into The Wild limited edition) is grey-ish beige color. It's more beige than grey. It's opaque after two coats. It's also matte! Or semi-matte I think ;) It has nice satin finish, like it very much. I used one coat of Seche Vite so my nails shine ;)

piątek, 23 lipca 2010

Ready To Be Bitten


Pora na ostatni z eclipsowej LE. Ready To Be Bitten. Bardzo dziewczęcy kolor. Złoto-beżowa baza z zatopionym w niej nieregularnym brokatem. Lakier jest uroczy i delikatny; bardzo, bardzo dziewczęcy.

Niby brokat, ale delikates; niby się błyszczy i połyskuje, ale uwagi nie zwraca.

Na zdjęciach mam 4 warstwy lakieru.


wtorek, 20 lipca 2010

Playa del Platinum


So, let's go to the beach ;) Lato w pełni (chociaż dzisiaj jest nieco chłodniej niż w ubiegłym tygodniu) to i letnie kolory na paznokciach mieć trzeba ;)

Playa to pomieszanie szarości i beżu: grey + beige = greige :D Playa to właśnie jest greige. Jasny kolor, trochę nudziakowaty ale nie do końca bo jednak szare nutki odbierają mu cielistości. Aplikuje się bardzo dobrze, przy cienkich warstwach będą potrzebne trzy, przy grubszych wystarczą dwie.


Vamos a la playa z Playa del Platinum na paznokciach :D