Niby to koral. Jak dla mnie to przydymiony pomarańcz z czerwonymi nutami. Taki niedojrzały jeszcze pomidor. Nie jest źle, nie dostałam drgawek na jego widok na moich paznokciach. Całe lato przeleżał w szufladzie a byłby idealny na słoneczne dni. Cóż, może za rok :D
Dusty orange with red undertones. I hate oranges but this one is not too bad, I kinda like it :) It's perfect for summer, so maybe next year I'll wear this more often ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koralowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koralowe. Pokaż wszystkie posty
sobota, 9 października 2010
piątek, 1 października 2010
Baguette Me Not!
Moja ukochana koralowa czerwień. Nie znam piękniejszego koralika, a kilka przetestowałam ;)
Baguette Me Not to typowa koralowa czerwień - nie pomarańcz, nie róż - czerwień. Kupiłam ją trochę przypadkiem, na swatchach w internecie mi się nie podobała. Ale kiedy pomalowałam nią pierwszy raz paznokcie to od razu była big love aż po grób. Bo, nieskromnie mówiąc ;), Bagietka na mnie wygląda pięknie. Nie marchewka, nie zupa pomidorowa, nie ceglasta czerwień - tylko przecudny odcień prawdziwego korala. Bagietka jest bardzo komplementogenna. Zawsze, kiedy mam ją na paznokciach, słyszę miłe komplementy, które wywołują zaróżowienie mojej twarzy :D
One of the prettiest coral-ish red shades ever. I don't know prettiest one. Baguette Me Not is one of a kind. No orange, no pink - beautiful coral red. PERFECT. And on my nails, oh my, it looks soooooo pretty (no, I'm not a modest person :P).
Baguette Me Not to typowa koralowa czerwień - nie pomarańcz, nie róż - czerwień. Kupiłam ją trochę przypadkiem, na swatchach w internecie mi się nie podobała. Ale kiedy pomalowałam nią pierwszy raz paznokcie to od razu była big love aż po grób. Bo, nieskromnie mówiąc ;), Bagietka na mnie wygląda pięknie. Nie marchewka, nie zupa pomidorowa, nie ceglasta czerwień - tylko przecudny odcień prawdziwego korala. Bagietka jest bardzo komplementogenna. Zawsze, kiedy mam ją na paznokciach, słyszę miłe komplementy, które wywołują zaróżowienie mojej twarzy :D
One of the prettiest coral-ish red shades ever. I don't know prettiest one. Baguette Me Not is one of a kind. No orange, no pink - beautiful coral red. PERFECT. And on my nails, oh my, it looks soooooo pretty (no, I'm not a modest person :P).
sobota, 11 września 2010
Instyle Coral.
Instyle Coral specjalnie dla Moni :D
Dziwna rzecz - pamiętam ten kolor jako jasny, brzoskwiniowy, bardzo delikatny odcień. A teraz jest to pomarańcz, w żadnym wypadku nie przypomina tego koloru, który miałam na paznokciach kilka miesięcy temu.
Jak widać jest to pomarańcz z delikatną, ledwo widoczną koralową nutą. Nie podoba mi się. Kolor jest na moich paznokciach bardzo intensywny i bardzo pomarańczowy.
Poza tym aplikacja była z lekka tragiczna. Lakier potwornie smuży, i jakoś nie jestem przekonana do pędzelka. IMO jest zbyt miękki, wolę sztywniejsze włosie.
Last time when I tried it it was such a lovely color. Very light peechy shade. Now it's not so pretty light orange. I don't like orange on my nails, they look ugly. Don't like it, period.
It has a hint of coral in itself, but it's an orange coral, not a red coral. Maybe my little sister will be satisfied with it.
Dziwna rzecz - pamiętam ten kolor jako jasny, brzoskwiniowy, bardzo delikatny odcień. A teraz jest to pomarańcz, w żadnym wypadku nie przypomina tego koloru, który miałam na paznokciach kilka miesięcy temu.
Jak widać jest to pomarańcz z delikatną, ledwo widoczną koralową nutą. Nie podoba mi się. Kolor jest na moich paznokciach bardzo intensywny i bardzo pomarańczowy.
Poza tym aplikacja była z lekka tragiczna. Lakier potwornie smuży, i jakoś nie jestem przekonana do pędzelka. IMO jest zbyt miękki, wolę sztywniejsze włosie.
Last time when I tried it it was such a lovely color. Very light peechy shade. Now it's not so pretty light orange. I don't like orange on my nails, they look ugly. Don't like it, period.
It has a hint of coral in itself, but it's an orange coral, not a red coral. Maybe my little sister will be satisfied with it.
wtorek, 7 września 2010
I'm lost.
Nieeeeeeeenawidzę mokrej jesieni! Argh. Żyć się nie chce, gdy za oknem wichura, deszcz i zimno. Nawet moje koty nie mają już ochoty brykać w ogrodzie tylko wyszukują najcieplejsze miejsca w domu by móc grzać dupki. To jest znak, że jesień przyszła już na dobre. Bo jeśli Maruda nie wychodzi (a ona jest kotem wychodzącym - ale tylko wtedy, gdy jest ciepło) to jest źle. A Maruda nie wychodzi, świat zewnętrzny ogląda tylko z perspektywy naszego okna na pierwszym piętrze.
Co robić w taką pogodę? Jak sobie uprzyjemnić te szare czasy? Trzeba pomalować sobie paznokcie na typowo letni kolor, a co :D U mnie padło na Lost without My GPS - śliczny koralik pomieszany z czerwienią. W butelce to bardziej czerwień niż koralik, na paznokciach moich oczywiście bardziej koralik niż czerwień ale nie bije po oczach neonową pomarańczą, więc jest dobrze.
Jestem zakochana w lakierach $OPI. Kocham w nich wszystko - od pędzelka, przez konsystencję po krycie i trwałość.
Weather sukcs, still. I hate cold, rain (although it is summer rain, but no - today's rain is awfully autumn-like). So what to do, what to do? Paint your nails on summer-y color, like I've done :D
My NOTD today is Lost without My GPS. It's beautiful shade of coral red (more coral, less red). I love it, although it has so much orange. But on me it still looks like coral-ish red, not like an atomic orange :D Application was really nice. I love $OPI's brushes, consistency and opacity.
Co robić w taką pogodę? Jak sobie uprzyjemnić te szare czasy? Trzeba pomalować sobie paznokcie na typowo letni kolor, a co :D U mnie padło na Lost without My GPS - śliczny koralik pomieszany z czerwienią. W butelce to bardziej czerwień niż koralik, na paznokciach moich oczywiście bardziej koralik niż czerwień ale nie bije po oczach neonową pomarańczą, więc jest dobrze.
Jestem zakochana w lakierach $OPI. Kocham w nich wszystko - od pędzelka, przez konsystencję po krycie i trwałość.
Weather sukcs, still. I hate cold, rain (although it is summer rain, but no - today's rain is awfully autumn-like). So what to do, what to do? Paint your nails on summer-y color, like I've done :D
My NOTD today is Lost without My GPS. It's beautiful shade of coral red (more coral, less red). I love it, although it has so much orange. But on me it still looks like coral-ish red, not like an atomic orange :D Application was really nice. I love $OPI's brushes, consistency and opacity.
wtorek, 24 sierpnia 2010
Coral.
Po tym lakierze spodziewałam się czegoś innego. Miała to być bardziej czerwień niż neonowy pomarańcz. Cóż, takie moje szczęście zezowate, że jak coś ma w sobie chociaż nutkę pomarańczu to na mnie to będzie czysty pomarańcz (nie zawsze piękny -.-'). Chyba się z Coralem rozstaniemy, bo nam wybitnie nie po drodze ze sobą.
English please:
Coral in matte. I thinkt that it isn't my color. It's kinda neon, and I don't like neon at all. It's nice but don't suit me. Dunno what to think about this polish... In the bottle it's nice, coral shade but on my nails - nuh-uh.
English please:
Coral in matte. I thinkt that it isn't my color. It's kinda neon, and I don't like neon at all. It's nice but don't suit me. Dunno what to think about this polish... In the bottle it's nice, coral shade but on my nails - nuh-uh.
piątek, 20 sierpnia 2010
Tulle.
To był wczorajszy NOTD. W sumie to taki wczorajszowieczorny-dzisiejszodopołudniowy :D Piękny kolor. Tak piękny, że nie wiem od czego zacząć opis.
To może tak: widziałam zdjęcia tego lakieru na naszym blogu Klubu Lakierowego. I on tam był czerwoniusieńki, co mnie się oczywiście spodobało, bo ja jestem red-junkie. No to zaczęłam robić sieciowy risercz, i na każdym zdjęciu Tulle wyglądał inaczej. Nie było innej rady - trza było kupić i empirycznie przekonać się, jaki on ma naprawdę kolor. I znowu risercz - gdzie by tu kupić ten lakier. Padło na pewien polski sklep internetowy. Ale (taaaak, zdobycie Atelier Tulle to była bardzo wyboista droga) okazało się, że wyśniony Tulle jest dostępny tylko w zestawie mini lakierów. Co było robić? Było kupić cały set (dostałam do tego setu sztuczne rzęsy w prezencie, nie wiem z czego się bardziej cieszyłam - z lakierów czy z rzęs xD). Swoją drogą, że tak zejdę z tematu Tulle'a - mini Czajna Glejzy mają 9,6ml pojemności, mini jak nic :D. No to kiedy już miałam te maleństwa w łapkach na pierwszy testowy ogień poszedł wyśniony i wyczekany Atelier Tulle. I jakież było moje zdziwienie, kiedy na paznokciach miast słodkiej, lizakowej czerwieni uzyskałam prze, prze, przecudowną koralową czerwień o brzoskwiniowych tonach. Jestem w niebie :D I bardzo doceniam też to, że mimo mini pojemności lakier ma bardzo wygodny pędzelek wcale nie w wersji mini (kto zna mini OPI wie, jak bardzo niewygodne może być malowanie maleńkim pędzelkiem).
Pora kończyć te moje wywody. Najwyższy czas na zdjęcia :)
English please:
This is not a typical red color. There is a hint of coral in it and it also has peachy undertones. So it's red but not red. Anyway I really like it, it's very my color - I love every kind of coral nail polishes (my HG is Baguette Me Not, but Atelier Tulle is the second one on my Best Coral Nail Polishes list :D).
Tulle applies like a dream, polish is thick and creamy and I love brush (I have a mini set, but brush isn't a mini version, and I appreciate it a lot - I have a few mini OPI's and I really hate mini brushes...).
To może tak: widziałam zdjęcia tego lakieru na naszym blogu Klubu Lakierowego. I on tam był czerwoniusieńki, co mnie się oczywiście spodobało, bo ja jestem red-junkie. No to zaczęłam robić sieciowy risercz, i na każdym zdjęciu Tulle wyglądał inaczej. Nie było innej rady - trza było kupić i empirycznie przekonać się, jaki on ma naprawdę kolor. I znowu risercz - gdzie by tu kupić ten lakier. Padło na pewien polski sklep internetowy. Ale (taaaak, zdobycie Atelier Tulle to była bardzo wyboista droga) okazało się, że wyśniony Tulle jest dostępny tylko w zestawie mini lakierów. Co było robić? Było kupić cały set (dostałam do tego setu sztuczne rzęsy w prezencie, nie wiem z czego się bardziej cieszyłam - z lakierów czy z rzęs xD). Swoją drogą, że tak zejdę z tematu Tulle'a - mini Czajna Glejzy mają 9,6ml pojemności, mini jak nic :D. No to kiedy już miałam te maleństwa w łapkach na pierwszy testowy ogień poszedł wyśniony i wyczekany Atelier Tulle. I jakież było moje zdziwienie, kiedy na paznokciach miast słodkiej, lizakowej czerwieni uzyskałam prze, prze, przecudowną koralową czerwień o brzoskwiniowych tonach. Jestem w niebie :D I bardzo doceniam też to, że mimo mini pojemności lakier ma bardzo wygodny pędzelek wcale nie w wersji mini (kto zna mini OPI wie, jak bardzo niewygodne może być malowanie maleńkim pędzelkiem).
Pora kończyć te moje wywody. Najwyższy czas na zdjęcia :)
English please:
This is not a typical red color. There is a hint of coral in it and it also has peachy undertones. So it's red but not red. Anyway I really like it, it's very my color - I love every kind of coral nail polishes (my HG is Baguette Me Not, but Atelier Tulle is the second one on my Best Coral Nail Polishes list :D).
Tulle applies like a dream, polish is thick and creamy and I love brush (I have a mini set, but brush isn't a mini version, and I appreciate it a lot - I have a few mini OPI's and I really hate mini brushes...).
piątek, 23 lipca 2010
Coral Reef
Trochę egzotyki na paznokciach. Coral Reef. Piękna koralowa czerwień - właśnie takiej szukałam długo. Na stopach wyglądała dość rażąco, niemal jak neon, ale na dłoniach (które mam wciąż blade) Coral Reef to po prostu piękny, jasny koral.
Dostałam ten lakier od znajomej, sama chyba bym go nie kupiła (mimo tego, że uwielbiam czerwienie; jednak CR na swatchach w sieci nie wyglądał kusząco).
Fajny, letni kolor. Zdecydowanie zostaje na wierzchu i będę go nosić z przyjemnością ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
