Piękna zieleń. Taka trochę w stylu Khaki Vert Chanela. Kremowa, chłodna, lekko oliwkowa a bardzo khaki. Śliczna. Nietypowa. Niespotykana. Jeśli spotkacie gdzieś w sklepach lakiery Colour Alike (w Krakowie jest kilka miejsc, gdzie te lakiery są sprzedawane, m.in. sklepik na pętli w Borku Fałęckim; drogeria przy Czarnowiejskiej, obok wypożyczalni video; drogeria w Galerii Krakowskiej; sklep w przejściu pod Lubiczem) to przyjrzyjcie się bliżej kolorom - bo są świetne. CA ma w swojej gamie kilka ślicznych mauve, letnia kolekcja limitowana też była udana i jeszcze gdzieniegdzie można ją spotkać :)
Aplikacja była bezproblemowa. Przy ogromnej staranności można położyć jedną warstwę, ale przy dwóch widać całe piękno tego lakieru :))) Pędzelek wygodny, konsystencja też.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOTD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOTD. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 listopada 2010
środa, 27 października 2010
NOTD: Chinchilly.
Mój pierwszy lakier Essie jaki kupiłam :) I pierwszy szarak w mojej kolekcji. Gdy rok temu namiętnie poszukiwałam szarego koloru Essie był chyba wtedy jedynym prawdziwym szarakiem na rynku (a i tak ciężko było go kupić, ja sprowadzałam z jebaja). Nie wiedziałam wtedy jeszcze, czego mogę po Essie oczekiwać. Ale po pierwszym użyciu już wiedziałam, że to miłość na całe życie :) Jestem ogromną fanką Essie, i nikt mnie z tej drogi nie zawróci :D
A co do samego Chinchilly - najpiękniejsza szarość ever :) Średnia, kremowa, bez zielonych czy niebieski nut. Teraz, kiedy mam więcej niż jeden szary lakier to widzę, że w Szynszyli jest dużo beżu. Jednak gdy Szynszylka jest samotna na moich dłoniach to jest właśnie taką szynszylą szarością. A jaką kiedyś wzbudzał uwagę ten lakier swym nietypowym kolorem, ech... Piękne to czasy były :D
The prettiest grey shade ever. And my first, I must add. When I didn't have so many greys I thought, that Chinchilly is a pure, grey shade. Now I can see, that this Essie has a lot of beige in itself, but this still is a grey. Love it till death ;) The best grey ever. Simialr to High Society CC, but Essie has a better polish stuff than CC (best application, best brush, best consistency etc ;)).
A co do samego Chinchilly - najpiękniejsza szarość ever :) Średnia, kremowa, bez zielonych czy niebieski nut. Teraz, kiedy mam więcej niż jeden szary lakier to widzę, że w Szynszyli jest dużo beżu. Jednak gdy Szynszylka jest samotna na moich dłoniach to jest właśnie taką szynszylą szarością. A jaką kiedyś wzbudzał uwagę ten lakier swym nietypowym kolorem, ech... Piękne to czasy były :D
The prettiest grey shade ever. And my first, I must add. When I didn't have so many greys I thought, that Chinchilly is a pure, grey shade. Now I can see, that this Essie has a lot of beige in itself, but this still is a grey. Love it till death ;) The best grey ever. Simialr to High Society CC, but Essie has a better polish stuff than CC (best application, best brush, best consistency etc ;)).
poniedziałek, 18 października 2010
I'm thrilled.
Uwielbiam takie klasyczne, neutralne czerwienie jak Thrill. Pasują do każdego i do wszystkiego ;) Niewielkim nakładem pracy uzyskujemy klasyczny i elegancki wygląd. Do tego mała czarna, sznur pereł i okulary muchy, i voila, możemy zdobywać świat :D
Brazyl jest raczej średnio-jasny, nie jaskrawy, ale też i nie stonowany. Wibrujący, ale tak delikatnie. No lubię go bardzo, co poradzę :D
Very classic. Very chic. Very ladylike. Very red :D It's true red, neutral, without any other colors. Only red. Application was great, if you seek strong enough one coat is sufficient (I have two coats cos I always paint my nails with two coats of polish ;)).
Pretty, pretty red nail polish :)
Brazyl jest raczej średnio-jasny, nie jaskrawy, ale też i nie stonowany. Wibrujący, ale tak delikatnie. No lubię go bardzo, co poradzę :D
Very classic. Very chic. Very ladylike. Very red :D It's true red, neutral, without any other colors. Only red. Application was great, if you seek strong enough one coat is sufficient (I have two coats cos I always paint my nails with two coats of polish ;)).
Pretty, pretty red nail polish :)
wtorek, 5 października 2010
Ready to red?
High Roller czekał na testy od jakichś dwóch miesięcy. Wydawało mi się, że ta czerwień jest dość wtórna, więc jakoś do testów mi się nie spieszyło. I to był błąd. Bo ta czerwień jest przepiękna *.* Klasyka w najczystszym wydaniu. I jaka aplikacja była fantastyczna, mrau. Cudny pędzelek, taka jakby jelly konsystencja. Yum, yum, yum. Cudo :D
Na koniec kawał, który śmieszy mnie chyba od miesiąca.
Niektóre kobiety nie mają orgazmu. W czym tkwi problem?
Otóż problem tkwi tam gdzie powinien, jednak trzeba nim jeszcze umiejętnie poruszać.
Tym optymistycznym akcentem żegnam się :D Do jutra :)))
Na koniec kawał, który śmieszy mnie chyba od miesiąca.
Niektóre kobiety nie mają orgazmu. W czym tkwi problem?
Otóż problem tkwi tam gdzie powinien, jednak trzeba nim jeszcze umiejętnie poruszać.
Tym optymistycznym akcentem żegnam się :D Do jutra :)))
poniedziałek, 4 października 2010
Kerala sunset.
Jedna z moich ukochanych czerwieni. Głęboka, bogata, kobieca, klasyczna, elegancka... Piękna. I buteleczka dopracowana w najmniejszych szczegółach - drewniany korek, prosty design... Pędzelek wygodny, dobrze przycięty. Lakier jest gęsty, kryje już po jednej warstwie.
This is one of my favorites red polishes. Kerala Sunset is a really beautiful red shade. Deep, rich, ladylike... So pretty. And this cute little bottle, and woody cap - every little detail of this polish is elaborate to perfection. Brush is very handy, consistency is thick, one coat is opaque.
This is one of my favorites red polishes. Kerala Sunset is a really beautiful red shade. Deep, rich, ladylike... So pretty. And this cute little bottle, and woody cap - every little detail of this polish is elaborate to perfection. Brush is very handy, consistency is thick, one coat is opaque.
sobota, 25 września 2010
Lollipop
Mój wczorajszy NOTD - żywa, soczysta, wibrująca czerwień. Bardzo cukierkowa, paznokcie faktycznie wyglądają jak małe lizaczki ;) Wykończenie typu jelly. Błysk szklisty.
Yesterday's NOTD. Bright, vivid and candy-like red. One of my favorites - my nails looks like little lollipops :D This one also has jelly-like finish. It's not typical jelly, but we can called it that :)
Yesterday's NOTD. Bright, vivid and candy-like red. One of my favorites - my nails looks like little lollipops :D This one also has jelly-like finish. It's not typical jelly, but we can called it that :)
wtorek, 21 września 2010
Who adores red?
Dawno nie było u mnie czerwonych paznokci :) Czas to nadrobić. Po długiej wewnętrznej bitwie zdecydowałam się na jedną z moich najbardziej kobiecych i najbardziej klasycznych czerwieni - Mat-adore Red. Jest to również jeden z moich najstarszych lakierów, ma już koło dekady, więc w świecie lakierów jest dziadkiem, albo i pradziadkiem :D Jednak mimo swego wieku wciąż ma właściwości świeżego lakieru - nie zgluciał, nie śmierdzi; może tylko schnie odrobinę dłużej, ale ja jestem Seche Vite fan więc mi to nie straszne :D
Mat-adore jest czerwienią neutralną (ale idzie w chłodną stronę), średnio ciemną, krwistą. Jest kobieca, klasycznie piękna, bardzo elegancka. Pasuje do garsonek, garniturów, wysokich obcasów; ale też i do trampków, dżinsów i białego podkoszulka.
Szkoda, że tak trudno teraz Mat-adore zdobyć. Taki piękny kolor...
My today's NOTD - Mat-adore Red. Ladylike, chic red shade. I think that this color is one of my prettiest reds. It's also the oldest one (it's, maybe, ten years old - Mat-adore is like a grandpa of my polishes :D). But its qualities are the same as fresh ones.
Mat-adore is neutral (but a little cool-toned), medium dark, bloody red. Beautiful color.
Mat-adore jest czerwienią neutralną (ale idzie w chłodną stronę), średnio ciemną, krwistą. Jest kobieca, klasycznie piękna, bardzo elegancka. Pasuje do garsonek, garniturów, wysokich obcasów; ale też i do trampków, dżinsów i białego podkoszulka.
Szkoda, że tak trudno teraz Mat-adore zdobyć. Taki piękny kolor...
My today's NOTD - Mat-adore Red. Ladylike, chic red shade. I think that this color is one of my prettiest reds. It's also the oldest one (it's, maybe, ten years old - Mat-adore is like a grandpa of my polishes :D). But its qualities are the same as fresh ones.
Mat-adore is neutral (but a little cool-toned), medium dark, bloody red. Beautiful color.
niedziela, 19 września 2010
Someday I'll be barefoot in Barcelona.
Wczorajszy NOTD. Jeden z moich ulubionych cielaków, chociaż nie jest to typowy cielak. Barefoot in Barcelona ma kolor mocno rozbielonej kawy - taki beżo-brąz, bardziej beżo niż brąz ;) Uwielbiam go na moich dłoniach, na topach preferuję tylko czerwienie. Więc kiedyś tak - będę chodzić boso po Barcelonie z butelką tego lakieru w kieszeni ;)
This is one of my favorites nude polishes. It's not a typical nude - more like coffee with a lot of milk. Pretty brown-beige color, which looks really good on my hands. I love it on my fingers, on my toes I prefer reds only :D
Someday I'll be Barefoot in Barcelona with OPI lacquer on my fingers and bottle of this beautiful OPI sahde in my pocket :D
This is one of my favorites nude polishes. It's not a typical nude - more like coffee with a lot of milk. Pretty brown-beige color, which looks really good on my hands. I love it on my fingers, on my toes I prefer reds only :D
Someday I'll be Barefoot in Barcelona with OPI lacquer on my fingers and bottle of this beautiful OPI sahde in my pocket :D
środa, 15 września 2010
NOTD: Raspberry.
Śliczna jest ta malinka. Kolor jest głęboki i taki soczysty :D Aplikacja bezbłądna. Dwie warstwy (chociaż po jednej wyglądał na tyle znośnie, że wyszłam tak do ludzi :D) i Seche Vite.
Oh my, such a beautiful color! It's deep and juicy raspberry shade. Application was ok (I love Essie polishes). Two coats (but after one it looks good) and Seche Vite.
Oh my, such a beautiful color! It's deep and juicy raspberry shade. Application was ok (I love Essie polishes). Two coats (but after one it looks good) and Seche Vite.
poniedziałek, 13 września 2010
Denim Wanted! part two :D
Idealny odcień niebieskiego. Nie za jasny, nie wpadający w granat. Po prostu śliczny. Ma w sobie takie szare nutki, które dodają mu lekko brudnego wyglądu.
Po obejrzeniu swatchy w sieci moim faworytem tej kolekcji był Fivepocket Grey. Teraz jednak na prowadzenie zdecydowanie wysuwają się dżinsy mojego chłopaka ;) Pięęęęękny kolor :)
This is perfect shade of medium blue. It's not too light and not to dark. It's not a royal blue, it's not a navy blue. Beautiful :) It is a color of my boyfriend's jeans, indeed :D I thought that Fivepocket Grey is my favorite one of this collection, but now - oh, oh, oh I think that I'll change my mind ;)
Po obejrzeniu swatchy w sieci moim faworytem tej kolekcji był Fivepocket Grey. Teraz jednak na prowadzenie zdecydowanie wysuwają się dżinsy mojego chłopaka ;) Pięęęęękny kolor :)
This is perfect shade of medium blue. It's not too light and not to dark. It's not a royal blue, it's not a navy blue. Beautiful :) It is a color of my boyfriend's jeans, indeed :D I thought that Fivepocket Grey is my favorite one of this collection, but now - oh, oh, oh I think that I'll change my mind ;)
środa, 8 września 2010
Ho, ho, ho Holiday Glow.
Kiedy po raz pierwszy oglądałam lakiery z kolekcji Holiday Wishes żaden mnie jakoś szczególnie nie ujął. Ot, lakiery. Ale teraz, kiedy coraz trudniej je dostać - ja zakochuję się w nich bardziej i bardziej ;) Pierwszy na łopatki powalił mnie Dear Santa, później klękałam przed Merry Midnight, na chciejoliście ciągle jest Smitten a teraz zachwycam się napazurzaście Halidej Gloł. Bo, nie oszukujmy się, jest się czym zachwycać :D
Holiday Glow to brązowa baza z miedzianym, złotym i srebrnym brokatem. Baza jest bardzo wodnista (ale dzięki temu schnie w trymiga), wymaga trzech warstw do całkowitego krycia i uzyskania głębi koloru. Lakier nie jest idealnie gładki po wyschnięciu, ale jedna warstwa top coatu likwiduje ten problem. Jeszcze niedawno obawiałabym się zmywania, ale od kiedy odkryłam metodę foliową zmywanie brokatów mi nie straszne ;)
Beautiful deep brown color with copper, gold and silver glitter. Brown base is translucent, it needs three coats for full opacity but it's really worth it ;) Finish is a little scurfy but one coat of top coat sort out this nuisance ;)))
And I must add - Holiday Wishes Collection is really, really great. One of the most successful collections by OPI ;)
Holiday Glow to brązowa baza z miedzianym, złotym i srebrnym brokatem. Baza jest bardzo wodnista (ale dzięki temu schnie w trymiga), wymaga trzech warstw do całkowitego krycia i uzyskania głębi koloru. Lakier nie jest idealnie gładki po wyschnięciu, ale jedna warstwa top coatu likwiduje ten problem. Jeszcze niedawno obawiałabym się zmywania, ale od kiedy odkryłam metodę foliową zmywanie brokatów mi nie straszne ;)
Beautiful deep brown color with copper, gold and silver glitter. Brown base is translucent, it needs three coats for full opacity but it's really worth it ;) Finish is a little scurfy but one coat of top coat sort out this nuisance ;)))
And I must add - Holiday Wishes Collection is really, really great. One of the most successful collections by OPI ;)
wtorek, 7 września 2010
I'm lost.
Nieeeeeeeenawidzę mokrej jesieni! Argh. Żyć się nie chce, gdy za oknem wichura, deszcz i zimno. Nawet moje koty nie mają już ochoty brykać w ogrodzie tylko wyszukują najcieplejsze miejsca w domu by móc grzać dupki. To jest znak, że jesień przyszła już na dobre. Bo jeśli Maruda nie wychodzi (a ona jest kotem wychodzącym - ale tylko wtedy, gdy jest ciepło) to jest źle. A Maruda nie wychodzi, świat zewnętrzny ogląda tylko z perspektywy naszego okna na pierwszym piętrze.
Co robić w taką pogodę? Jak sobie uprzyjemnić te szare czasy? Trzeba pomalować sobie paznokcie na typowo letni kolor, a co :D U mnie padło na Lost without My GPS - śliczny koralik pomieszany z czerwienią. W butelce to bardziej czerwień niż koralik, na paznokciach moich oczywiście bardziej koralik niż czerwień ale nie bije po oczach neonową pomarańczą, więc jest dobrze.
Jestem zakochana w lakierach $OPI. Kocham w nich wszystko - od pędzelka, przez konsystencję po krycie i trwałość.
Weather sukcs, still. I hate cold, rain (although it is summer rain, but no - today's rain is awfully autumn-like). So what to do, what to do? Paint your nails on summer-y color, like I've done :D
My NOTD today is Lost without My GPS. It's beautiful shade of coral red (more coral, less red). I love it, although it has so much orange. But on me it still looks like coral-ish red, not like an atomic orange :D Application was really nice. I love $OPI's brushes, consistency and opacity.
Co robić w taką pogodę? Jak sobie uprzyjemnić te szare czasy? Trzeba pomalować sobie paznokcie na typowo letni kolor, a co :D U mnie padło na Lost without My GPS - śliczny koralik pomieszany z czerwienią. W butelce to bardziej czerwień niż koralik, na paznokciach moich oczywiście bardziej koralik niż czerwień ale nie bije po oczach neonową pomarańczą, więc jest dobrze.
Jestem zakochana w lakierach $OPI. Kocham w nich wszystko - od pędzelka, przez konsystencję po krycie i trwałość.
Weather sukcs, still. I hate cold, rain (although it is summer rain, but no - today's rain is awfully autumn-like). So what to do, what to do? Paint your nails on summer-y color, like I've done :D
My NOTD today is Lost without My GPS. It's beautiful shade of coral red (more coral, less red). I love it, although it has so much orange. But on me it still looks like coral-ish red, not like an atomic orange :D Application was really nice. I love $OPI's brushes, consistency and opacity.
sobota, 4 września 2010
Raspberry kind of mood.
Pogoda jest okropna. Zimno, buro, deszczowo. Potrzebowałam jakiegoś kolorowego akcentu, który ubarwiłby moją szarą egzystencję. Padło na czerwono-różowy lakier do paznokci. Podziałało :D
Ciężko znaleźć odpowiednie słowa by opisać ten lakier. Jest czerwony. Jest różowy (i fuksjowy, i magentowy też). Jest metaliczny i mocno drobinkowy. Nie mam nic podobnego w moich magicznych szufladach. Na początku myślałam, że Raspberry Festival jest bratem bliźniakiem Strawberry Fields; jednak mocno się myliłam, lakiery te nie mają ze sobą nic wspólnego. RF to śmieszna hybryda lakieru mocno drobinkowego z metalikiem. Nie jest to typowy metalik, jednak w pewnym oświetleniu wygląda bardzo metalicznie. Jednak przez większą część czasu wygląda jak śliczny drobinkowiec.
Moje paznokcie wyglądają jak zrobione z czerwonego szkła weneckiego. Małe dzieła sztuki ;)
Weather sucks and I need some color in my grey life. So I used awesome red-ish pink-ish polish on my nails. It works :D
It's hard to find good words to describe this polish. Is it red? Definitely. Is it pink? Yeah. Is it metalic? Yes. It's all of this - red, pink (and fuchsia, and magenta also), it's metallic and it has shiny (like really, really shiny) flecks. I don't have similar color in my drawers :D I thought that Raspberry Festival is like a twin to Strawberry Filds from same collection. But no - they're different. My nails look like made with lace-glass. Awesome.
Ciężko znaleźć odpowiednie słowa by opisać ten lakier. Jest czerwony. Jest różowy (i fuksjowy, i magentowy też). Jest metaliczny i mocno drobinkowy. Nie mam nic podobnego w moich magicznych szufladach. Na początku myślałam, że Raspberry Festival jest bratem bliźniakiem Strawberry Fields; jednak mocno się myliłam, lakiery te nie mają ze sobą nic wspólnego. RF to śmieszna hybryda lakieru mocno drobinkowego z metalikiem. Nie jest to typowy metalik, jednak w pewnym oświetleniu wygląda bardzo metalicznie. Jednak przez większą część czasu wygląda jak śliczny drobinkowiec.
Moje paznokcie wyglądają jak zrobione z czerwonego szkła weneckiego. Małe dzieła sztuki ;)
Weather sucks and I need some color in my grey life. So I used awesome red-ish pink-ish polish on my nails. It works :D
It's hard to find good words to describe this polish. Is it red? Definitely. Is it pink? Yeah. Is it metalic? Yes. It's all of this - red, pink (and fuchsia, and magenta also), it's metallic and it has shiny (like really, really shiny) flecks. I don't have similar color in my drawers :D I thought that Raspberry Festival is like a twin to Strawberry Filds from same collection. But no - they're different. My nails look like made with lace-glass. Awesome.
Etykiety:
China Glaze,
czerwone,
drobinkowe,
fuksjowe,
metaliczne,
NOTD,
różowe
środa, 1 września 2010
NOTD: Swept Off My Feet
Mój wczorajszy NOTD. Zakochałam się w tym kolorze gdy Nola pokazała nam go tutaj. Śliczny, prawda? :) Zaczęłam poszukiwania tego essiaka, ale dopiero niedawno mój mąż kupił mi go (wie chłopina, jakie mam pragnienia :D).
Kolor tego lakieru to prześliczna przydymiona malinka. Coś pięknego. Aplikacja ok, lakier jest ciut bardziej wodnisty niż inne moje Essie ale mnie to akurat nie przeszkadza. Dwie warstwy dają efekt ze zdjęć. U mnie jeszcze warstwa Seche Vite.
English please:
My yesterday's NOTD. I fell in love in this color when Nola showed it here. Nice, right? :) So I started my searching right then and there. Lately my husband bought it for me, and now here I am, with Swept Off My Feet on my nails :D
Color is awesome. It's like a little dusty and dirty raspberry shade. Application ok, polish is a little runny but it's ok with me, I'm used to it.
Two coats plus one coat of Seche on my pictures ;)
Kolor tego lakieru to prześliczna przydymiona malinka. Coś pięknego. Aplikacja ok, lakier jest ciut bardziej wodnisty niż inne moje Essie ale mnie to akurat nie przeszkadza. Dwie warstwy dają efekt ze zdjęć. U mnie jeszcze warstwa Seche Vite.
English please:
My yesterday's NOTD. I fell in love in this color when Nola showed it here. Nice, right? :) So I started my searching right then and there. Lately my husband bought it for me, and now here I am, with Swept Off My Feet on my nails :D
Color is awesome. It's like a little dusty and dirty raspberry shade. Application ok, polish is a little runny but it's ok with me, I'm used to it.
Two coats plus one coat of Seche on my pictures ;)
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Probably the best known mint polish.
Kiedyś to w głowie mi się nie mieściło to, że można nosić na paznokciach takie kolory. Ale jak to się mówi każda potwora znajdzie swego amatora - miętowy lakier znalazł si i w mojej kolekcji. Oglądanie swatchy w internecie nie jest bezpieczne, bo człowiekowi zachciewa się rzeczy, których wcześniej mu się nie chciało. I tak było w przypadku miłości mojej i MCA. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Była to raczej miłość dojrzewająca, stopniowa. Najpierw było zauroczenie, później zakochanie a na końcu miłość aż po grób ;)
Mint Candy Apple to kolor nietypowy. Teraz jest bum na miętowe lakiery, jednak żaden nie jest nawet w połowie tak piękny jak MCA (żaden z tych posiadanych przeze mnie, uściślijmy ;)). No może Sold Out For Ever drepcze MCA po piętach, ale Sold Out jest trochę innym rodzajem miętusa.
MCA to mocno rozbielona miętowa zieleń z nutką (dosłownie nuteczką) niebieskiego. Dobrze wygląda na dość bladych dłoniach a jeszcze piękniej na opalonych (ten kontrast *.*). Na zdjęciach mam trzy warstwy, bo po dwóch nie uzyskałam pełnego krycia (ale są dni, gdzie wystarczą tylko dwie warstwy ;)). Lakier jest rzadki, kryje jak mu się chce a jak nie to nie (ot, urok pastelowych lakierów).
English please:
Mint Candy Apple. Know it, right? This was my first mint polish and I immediately fell in love with it. It's light, minty green. Application may be tricky 'cause polish is runny and has a consistency of paint. I used three coats of MCA today, after two there wasn't full opacity (but sometimes two coats are sufficient, but not today though).
I love like it looks on my nails. They seem huge and long in a good way :D And I love the color. I didn't think that I'd wear this kind of color someday. But now I love it and wear it often ;)
Mint Candy Apple to kolor nietypowy. Teraz jest bum na miętowe lakiery, jednak żaden nie jest nawet w połowie tak piękny jak MCA (żaden z tych posiadanych przeze mnie, uściślijmy ;)). No może Sold Out For Ever drepcze MCA po piętach, ale Sold Out jest trochę innym rodzajem miętusa.
MCA to mocno rozbielona miętowa zieleń z nutką (dosłownie nuteczką) niebieskiego. Dobrze wygląda na dość bladych dłoniach a jeszcze piękniej na opalonych (ten kontrast *.*). Na zdjęciach mam trzy warstwy, bo po dwóch nie uzyskałam pełnego krycia (ale są dni, gdzie wystarczą tylko dwie warstwy ;)). Lakier jest rzadki, kryje jak mu się chce a jak nie to nie (ot, urok pastelowych lakierów).
English please:
Mint Candy Apple. Know it, right? This was my first mint polish and I immediately fell in love with it. It's light, minty green. Application may be tricky 'cause polish is runny and has a consistency of paint. I used three coats of MCA today, after two there wasn't full opacity (but sometimes two coats are sufficient, but not today though).
I love like it looks on my nails. They seem huge and long in a good way :D And I love the color. I didn't think that I'd wear this kind of color someday. But now I love it and wear it often ;)
środa, 18 sierpnia 2010
NOTD: Italian Red
Dzisiaj miało być wielkie słoczowanie, ale jestem masakrycznie zmęczona (dopadło mnie coś jak przesilenie), więc słoczing przeniesiony na, miejmy nadzieję, jutro :)
Ale oczywiście NOTD musi być. Padło na Italian Red bo bardzo chciałam zobaczyć, czy IR będzie moją wymarzoną pomarańczową czerwienią.
Jak już niektórzy wiedzą, moje dłonie mają tendencję do wybijania pomarańczowych nut (muszę Wam pokazać na dniach jak wygląda znienawidzona przeze mnie krewetka na paznokciach moich i Aggie, nie uwierzycie, że to ten sam lakier :D). Bardzo się bałam, że włoska czerwonka będzie na mnie paskudnym pomarańczem. Na szczęście w końcu znalazłam idealną pomarańczową czerwień (*inner happy dance*). Pomarańczu jest w tym lakierze szczypta tak niewielka, że nie wybija na mnie całego swego pomarańczowego uroku. No i to śliczne żelusiowe wykończenie nadaje dłoniom lekkości. Zdecydowanie odkrycie tygodnia (póki co :D).
Tadam:
English please:
I'm so tired. I was to do some swatching today, but I don't have willingness (and energy), sorry ;).
But - I painted my nails, of course. My seeking for perfect orange-y red has been dragging on for months. I've tried numerous nail polishes but each one was TOO ORANGE on me (Cajun Shrimp, bleah). And now I found. Italian Red is perfect red with hint (HINT not a sea) of orange. I was afraid that it'll be like Sultry or Cajun Shrimp, but fortunately it's red orange-y nail polish from my dreams. It looks sooooo beautiful on my fingers. I think I'm in love :D
Italian Red is creamy polish with jelly finish. It's a little runny - it might be difficult to applies for polishes newbies ;)
Ale oczywiście NOTD musi być. Padło na Italian Red bo bardzo chciałam zobaczyć, czy IR będzie moją wymarzoną pomarańczową czerwienią.
Jak już niektórzy wiedzą, moje dłonie mają tendencję do wybijania pomarańczowych nut (muszę Wam pokazać na dniach jak wygląda znienawidzona przeze mnie krewetka na paznokciach moich i Aggie, nie uwierzycie, że to ten sam lakier :D). Bardzo się bałam, że włoska czerwonka będzie na mnie paskudnym pomarańczem. Na szczęście w końcu znalazłam idealną pomarańczową czerwień (*inner happy dance*). Pomarańczu jest w tym lakierze szczypta tak niewielka, że nie wybija na mnie całego swego pomarańczowego uroku. No i to śliczne żelusiowe wykończenie nadaje dłoniom lekkości. Zdecydowanie odkrycie tygodnia (póki co :D).
Tadam:
English please:
I'm so tired. I was to do some swatching today, but I don't have willingness (and energy), sorry ;).
But - I painted my nails, of course. My seeking for perfect orange-y red has been dragging on for months. I've tried numerous nail polishes but each one was TOO ORANGE on me (Cajun Shrimp, bleah). And now I found. Italian Red is perfect red with hint (HINT not a sea) of orange. I was afraid that it'll be like Sultry or Cajun Shrimp, but fortunately it's red orange-y nail polish from my dreams. It looks sooooo beautiful on my fingers. I think I'm in love :D
Italian Red is creamy polish with jelly finish. It's a little runny - it might be difficult to applies for polishes newbies ;)
niedziela, 15 sierpnia 2010
Pretty amazing sunday.
Bo czasami wystarczy uśmiech i dotyk dłoni. I śmiech. I wspomnienia. I człowiek wie, po co żyje. Odpoczynek i łono natury. I przyjaciele, ci nowi i ci starsi; ci co znają mnie od podszewki i ci, którzy dopiero mnie poznają; członkowie rodziny - ci którzy są ze mną od zawsze, i ci nowsi, których już kocham całym sercem. Duży brzuch i kopanie małych stópek. I niecierpliwe czekanie do 20 września. Śpiewanie obciachowych piosenek i nucenie tych bardziej nostalgicznych. Łzy szczęścia i łzy niechciane. I tęsknota za lepszą połową.
Na paznokciach I Sea You!, który wzbudził sensację. Bo jest piękny, nie oszukujmy się.
English please:
It was pretty amazing day. Day spent with my beloved family and superb friends. With a lot of fun and food, a little bit of alcohol (I love Sex on The Beach, Cosmopolitan and Mojito!). Yes, it was a good day.
Today I wore I Sea You!. I think I love this color very much. It's green with a hint of blue. So beautiful, right? :)
Na paznokciach I Sea You!, który wzbudził sensację. Bo jest piękny, nie oszukujmy się.
English please:
It was pretty amazing day. Day spent with my beloved family and superb friends. With a lot of fun and food, a little bit of alcohol (I love Sex on The Beach, Cosmopolitan and Mojito!). Yes, it was a good day.
Today I wore I Sea You!. I think I love this color very much. It's green with a hint of blue. So beautiful, right? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
