Będę szczera - odkąd pamiętam pozbywałam się skórek nożyczkami. Mam świetne nożyczki, które - znowu będę szczera - gwizdnęłam lata temu z kliniki ortopedycznej w której sprzątałam :D Nigdy nie miałam lepszego sprzętu. Dlatego też nigdy większej uwagi nie poświęcałam kosmetycznym usuwaczom naskórka. Ale pewien pewien problem zmusił mnie do rozglądania się za płynami do usuwania skórek. Tym problemem były nieestetyczne błonki, które zostawały na mojej płytce po tym, jak pozbyłam się już skórek dookoła paznokci. Nie wiem, czy też macie ten problem. Jeśli nie - zazdroszczę. Jeśli tak - współczuję, bo znam ten ból. Błonki te są tak jakby przyklejone do płytki. Najgorsze jest to, że bardzo szybko wysychają, i wygląda to naprawdę okropnie - takie farfocle, suche, szorstkie. Ble. I właśnie ten problem wyeliminowałam przy pomocy magicznego płynu - Manhattan Cuticle Remover.
Producent obiecuje nam co następuje: Delikatny płyn do skórek. Zawiera olejek z awokado. Należy go nanieść na skórki, następnie odczekać około minutki i usunąć patyczkiem. Zawiera alkalia szkodliwe przy bezpośrednim kontakcie z oczami.
Czy obietnice są spełnione? Tak :) Przed tym Manhattanem miałam płyn Bell, który był bezużyteczny - po prostu nie działał. Ten za to zachwycił mnie szybkością działania. Minutka faktycznie wystarczy, by usunąć błonki z płytki. Trochę więcej by rozpuścić skórki wokół paznokci. Po użyciu tego płynu nie miałam potrzeby wzięcia nożyczek w dłoń - skórki były gładkie, płytka czysta.
Jednak wiem, że nie wszyscy są zachwyceni działaniem tego płynu. Może on wysuszać skórki albo zażółcać płytkę. Dlatego na początek zróbcie test na jednym paznokciu. Przed zażółceniem dziewczyny chronią się tak, że nakładają płyn na pomalowane paznokcie - to tez jest jakiś sposób :)
U mnie to must have - na początku używałam go dwa razy w tygodniu, teraz zdarza mi się raz na tydzień, czasami raz na dwa tygodnie. Problem skórkowy znikł ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manhattan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manhattan. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 września 2010
środa, 8 września 2010
Boring.
Są takie dni kiedy jestem rozmemłana jak źle ugotowany makaron. Nic mi się nie chce, nawet kolorowy lakier do paznokci mnie nie rusza. I na takie dni właśnie dobre są neutralne i bardzo, bardzo nudne kolory. Kolory, które zleją się z tłem i sprawią, że chociaż przez chwilę będę niewidzialna (ale elegancka :D).
Tego Manhattana dostałam od siostry. Chodziłam koło niego długo, ale zawsze szkoda mi było kasy (13,50 to sporo jak za lakier, prawda? xD; nie mam oporów by wydać 50 złotych na OPI albo nawet i stówę na Chanela ale szkoda mi 13,50 na lakier Manhattan, w kaftan bezpieczeństwa chyba niedługo mnie zawiną xD). Do rzeczy - chodziłam obok tego Manhattana długo. W końcu kupiła mi go siostra. I to jest właśnie taki kolor-niewidek. Jest, a jakoby go nie było. Jest ładny, nie odbierajcie tego tak, jakby mi się nie podobał, bo tak nie jest. On mi się bardzo podoba. Tylko jest przestraszliwie nudny. Taki typowy dress code'owy kolor. Taki bez wyrazu, bez pazura, bez tego czegoś, co jest tak ważne.
Czasami bycie ładnym nie wystarcza, trzeba mieć też nadzienie. A tego nadzienia lakierowi 59L (fuuuuuuuj, to kolejny minus tego lakieru, albo tych lakierów, te paskudne numery, fuj) brakuje.
Aplikacja bardzo przyjemna. Pędzelek jest wygodny, konsystencja wodnista ale do opanowania.
Maj gad, tak się rozwodziłam and nudnością tego lakieru, że słowem nie wspomniałam o kolorze. W buteleczce to ładny róż typu mauve z kropelką beżu. Na paznokciach to ciepły beżyk z kropelką różu typu mauve. Szału ni ma :)))
It's time for a boring, boring shade. Although I have so many reds, purples, blues etc. sometimes I just want to have nice but overwhelmingly boring color on my nails ;) Few days ago I was in this kind of mood - boring. And this polish is all that - boring (oh, word of this post is BORING :D).
It's nice, don't get me wrong - I like it. But it has no something in itself. This is a mis of beige and dusty pink. It's not a nude shade, it's not a mauve shade - it is something between. It's pretty. And good for a formal meetings (and it suit dress codes in big companies).
Do you like it? What do you think? :>
P.S. Oh my, I hate it when polishes don't have names like this one. Bleah, numbers. Bleah, bleah, bleah.
Tego Manhattana dostałam od siostry. Chodziłam koło niego długo, ale zawsze szkoda mi było kasy (13,50 to sporo jak za lakier, prawda? xD; nie mam oporów by wydać 50 złotych na OPI albo nawet i stówę na Chanela ale szkoda mi 13,50 na lakier Manhattan, w kaftan bezpieczeństwa chyba niedługo mnie zawiną xD). Do rzeczy - chodziłam obok tego Manhattana długo. W końcu kupiła mi go siostra. I to jest właśnie taki kolor-niewidek. Jest, a jakoby go nie było. Jest ładny, nie odbierajcie tego tak, jakby mi się nie podobał, bo tak nie jest. On mi się bardzo podoba. Tylko jest przestraszliwie nudny. Taki typowy dress code'owy kolor. Taki bez wyrazu, bez pazura, bez tego czegoś, co jest tak ważne.
Czasami bycie ładnym nie wystarcza, trzeba mieć też nadzienie. A tego nadzienia lakierowi 59L (fuuuuuuuj, to kolejny minus tego lakieru, albo tych lakierów, te paskudne numery, fuj) brakuje.
Aplikacja bardzo przyjemna. Pędzelek jest wygodny, konsystencja wodnista ale do opanowania.
Maj gad, tak się rozwodziłam and nudnością tego lakieru, że słowem nie wspomniałam o kolorze. W buteleczce to ładny róż typu mauve z kropelką beżu. Na paznokciach to ciepły beżyk z kropelką różu typu mauve. Szału ni ma :)))
It's time for a boring, boring shade. Although I have so many reds, purples, blues etc. sometimes I just want to have nice but overwhelmingly boring color on my nails ;) Few days ago I was in this kind of mood - boring. And this polish is all that - boring (oh, word of this post is BORING :D).
It's nice, don't get me wrong - I like it. But it has no something in itself. This is a mis of beige and dusty pink. It's not a nude shade, it's not a mauve shade - it is something between. It's pretty. And good for a formal meetings (and it suit dress codes in big companies).
Do you like it? What do you think? :>
P.S. Oh my, I hate it when polishes don't have names like this one. Bleah, numbers. Bleah, bleah, bleah.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
