Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mauve. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mauve. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 października 2010

Soiree Mauve.

Jestem ogromną wielbicielką wszelkich kolorów typu mauve. Mam ich całkiem niezłą kolekcje, bo uważam, że są eleganckie ale w taki dyskretny sposób.
Kiedy zobaczyłam Soiree Mauve na półeczce z lakierami Essie w pewnym małym krakowskim sklepiku, od razu poczułam chęć (albo to i przymus był?) posiadania go. Kupiłam go wtedy i do dzisiaj jest to jeden z moich ulubionych mauviaków :D Bo Soiree Mauve jest po prostu piękny. Przydymiony, przykurzony róż. Aplikacja rewelacyjna, lakier jest rzadki, pędzelek wąski i precyzyjny.

I love this kind of colors. Mauves are chic and delicate and so so pretty. This one is one of my favorites mavues. It's an Essie, so an application is more than OK.



poniedziałek, 13 września 2010

Santa Fe.

Santa Fe Mauve. Mauve z nazwy, jednak jak dla mnie to raczej róż, delikatnie przykurzony; w żadnym wypadku mauve.
Ładny kolor. Różowy shimmer jest uroczy i nienachalny. Jednak nie wiem, czy to mój kolor, na moich dłoniach nie ma tego efektu woooooow!.

It's a lovely shade of dirty pink with gold shimmer. But I can't say that this is mauve. Mauve, for me, looks like Island Hopping or Soiree Mauve. Santa Fe Mauve is a dusty pink, that's all.
But it's nice. It looks good, gold shimmer is charming. But I dunno if this shade is for me. It looks nice but there's no a woooow effect.




sobota, 11 września 2010

Think in pink.

It's time for my pink polishes. Enjoy :)

Mauves:



Pinks:




Fuchsias:




Light pinks and some random stuff with gold shimmer:



Raspberries and berries:



środa, 8 września 2010

Boring.

Są takie dni kiedy jestem rozmemłana jak źle ugotowany makaron. Nic mi się nie chce, nawet kolorowy lakier do paznokci mnie nie rusza. I na takie dni właśnie dobre są neutralne i bardzo, bardzo nudne kolory. Kolory, które zleją się z tłem i sprawią, że chociaż przez chwilę będę niewidzialna (ale elegancka :D).
Tego Manhattana dostałam od siostry. Chodziłam koło niego długo, ale zawsze szkoda mi było kasy (13,50 to sporo jak za lakier, prawda? xD; nie mam oporów by wydać 50 złotych na OPI albo nawet i stówę na Chanela ale szkoda mi 13,50 na lakier Manhattan, w kaftan bezpieczeństwa chyba niedługo mnie zawiną xD). Do rzeczy - chodziłam obok tego Manhattana długo. W końcu kupiła mi go siostra. I to jest właśnie taki kolor-niewidek. Jest, a jakoby go nie było. Jest ładny, nie odbierajcie tego tak, jakby mi się nie podobał, bo tak nie jest. On mi się bardzo podoba. Tylko jest przestraszliwie nudny. Taki typowy dress code'owy kolor. Taki bez wyrazu, bez pazura, bez tego czegoś, co jest tak ważne.
Czasami bycie ładnym nie wystarcza, trzeba mieć też nadzienie. A tego nadzienia lakierowi 59L (fuuuuuuuj, to kolejny minus tego lakieru, albo tych lakierów, te paskudne numery, fuj) brakuje.
Aplikacja bardzo przyjemna. Pędzelek jest wygodny, konsystencja wodnista ale do opanowania.
Maj gad, tak się rozwodziłam and nudnością tego lakieru, że słowem nie wspomniałam o kolorze. W buteleczce to ładny róż typu mauve z kropelką beżu. Na paznokciach to ciepły beżyk z kropelką różu typu mauve. Szału ni ma :)))

It's time for a boring, boring shade. Although I have so many reds, purples, blues etc. sometimes I just want to have nice but overwhelmingly boring color on my nails ;) Few days ago I was in this kind of mood - boring. And this polish is all that - boring (oh, word of this post is BORING :D).
It's nice, don't get me wrong - I like it. But it has no something in itself. This is a mis of beige and dusty pink. It's not a nude shade, it's not a mauve shade - it is something between. It's pretty. And good for a formal meetings (and it suit dress codes in big companies).
Do you like it? What do you think? :>
P.S. Oh my, I hate it when polishes don't have names like this one. Bleah, numbers. Bleah, bleah, bleah.



sobota, 31 lipca 2010

Spot On


Spot On to lakier z regularnej linii Multi Dimension Essence. Jak dla mnie to wierny duplikat Island Hopping Essie, próbowałam kiedyś robić zdjęcia porównawcze tych lakierów jednak różnica nie była widoczna, ani w sztucznym ani w naturalnym świetle.

Spot On to typowy mauve - bardzo brudny róż, stonowany, nie rzucający się w oczy, elegancki. Ja uwielbiam takie kolory, kiedy jeszcze pracowałam świetnie wyglądały do wyjściowych strojów; taka miła odmiana od klasycznych czerwieni albo pracowych nudziaków ;)

Sam lakier jest gęsty, może się ciężko rozprowadzać (zależy od wprawy). Wysycha w tempie przyzwoitym. Dwie warstwy są konieczne by uzyskać głęboki kolor. Pędzelek jest cienki i wygodny, korek także fajnie leży w dłoni.



Pędzelek:


English please: 
Essence Multi Dimension Spot On #55
I think that this varnish is a copy of Essie Island Hopping (the color is the same but Essence is cheaper - it costs about 2$).
Color is dirty pink, I called it mauve. I like this kind of colors - it's nice change from reds :)))
Polish is thick and opaque and it dries as quickly ;)