Jak już pisałam jet to produkt z tzw. drugiej szafy Essence. Buteleczka ma 8ml, kosztuje 8,99.
Zacznę może od szczegółów technicznych - zakraplacz jest bardzo fajny, dozuje nam odpowiednią ilość olejku, płyn się z pipety nie wylewa jeśli mu tego nie każemy zrobić ;)
Konsystencja olejkowata. Płyt jest wyraźnie tłusty, może nie tak tłusty jak wysuszacz My Secret ale czuć, że to olejek.
Buteleczka stabilna, szeroka - nie ma obaw, że nam się przewróci i wyleje.
No to teraz może to, o co nam wszystkim chodzi - wysuszanie. Producent obiecuje nam wysuszenie mokrego lakieru w 60 sekund. I to jest bujda na resorach :D Po 60 sekundach lakier jest całkowicie mokry. Trzeba uważać, bo byle dotknięcie zostawi ślad (co ja mam zresztą udokumentowane na zdjęciach).
Dużym plusem jest to, że jedna kropelka płynu wystarcza na jeden paznokieć, olejek się ładnie rozlewa po płytce. Nie trzeba reaplikacji kropelek aby mieć pewność, że cały paznokieć jest płynem pokryty.
Minusem jest to, że płyn wylewa się poza paznokcie, na palce. Wysuszenia skórek nie zauważyłam póki co.
Całkowicie suchy lakier miałam po około 40 minutach. Dla mnie to niestety za długo.
kropelki wysuszające na dwóch warstwach Guerlain Kerala Sunset
zepsuty lakier na małym palcu, 20 minut od malowania i suszenia
Ja wracam potulnie do Seche Vite, przy którym mam pewność, że świeży lakier mi się nie zepsuje. Kropelki zużyję do stóp :D
