Długo zastanawiałam się, czy pisać o tej bazie czy nie. Na Wizażu nie wzbudziła ona pozytywnych emocji. A według mnie jest ona świetna. Ale tu na wstępie zaznaczę może, że ta recenzja to jest tylko i wyłącznie moja, bardzo subiektywna opinia. I żeby potem nie było, że pi*da nawychwalała a mnie to nie pasi ;) Bo jak wiadomo - ile użytkowniczek tyle opinii :D
Kosmetyki KOBO od samego początku wzbudziły moją ciekawość, i już mam ich spory zbiorek (a już absolutnie genialny jest korektor rozświetlający pod oczy, ale o tym kiedy indziej ;)). Mają ładne, proste opakowania (chociaż czasami trochę jarmarczne), piękne kolory (cieni i róży głównie, bo lakiery nie powalają a podkładów jeszcze nie testowałam ;)) i przyzwoite ceny (24 złote za tusz to naprawdę dobra cena). Więc razu pewnego, gdy tak okupowałam szafę KOBO w mojej Naturze i macałam wszystkie dostępne testery wzrok mój padł na białą buteleczkę z dozownikiem. Baza pod makijaż, hmmmm - me sobie pomyślała. Me lubi bardzo wszelkie bazy, chociaż raczej je kupuje a nie zużywa. A że ta kosztowała dwadzieścia PLN bez grosze - me wzięła bez tzw second thoughts. No bo nad czym tu się zastanawiać? 20PLN za 40ml - deal stulecia.
I taka radosna i leciutka pobiegłam sobie do domu by nowe cudo makijażowe testować. I przechodzim do sedna, bo w grach wstępnych to ja chyba dobra nie jestem ;)
Baza mnie uwiodła. Mam cerę raczej normalną, ostatnio trochę szalejącą i z tego względu bazę zakupiłam - bo jestem zmuszona stosować nieco cięższe niż do tej pory kosmetyki, a te warto czymś utrwalić - czy to bazą czy fiksatorem (tych drugich osobiście nie cierpię, wolę bazy zdecydowanie ;)).
Zmyłam makijaż i nie kładąc nawet kremu od razu wzięłam się za wsmarowywanie bazy (a sama baza jest wodnista, ma postać lekkiej emulsji, nie jest tępa w nakładaniu, wchłania się od razu). I jakie było moje zaskoczenie, gdy (spodziewałam się mega ściągnięcia mojej biednej cery) macając swe policzki poczułam miękkość i gładkość pupy niemowlaka. Podkład (u mnie Bio Detox Burżuja) nakładał się jak krem. I dużo lepiej wyglądał niż położony na sam krem. Baza ma właściwości wygładzające i to i widać, i czuć. Trwałość takiej tapetki (podkład, puder, brązer, róż i kulki wielkiego G.) testowałam w warunkach domowych, przy średniej temperaturze powietrza 26*C. Wszystko to trzymało mi się na mordce z 8 godzin jak nic, a gdzieś tak w połowie mojego testu, po przyłożeniu bibułki matującej (Dermika) śladów wiadomo czego nie było.
Od tamtej pory bazę stosuję codziennie pod makijaż. Na filtrze (u mnie Iwostin Solecrin spf50+) spisuje się rewelacyjnie. Delikatnie filtr matowi, dobrze się na nim wchłania no i makijaż też lepiej leży, no nie oszukujmy się - filtry potrafią obrzydzić nakładanie tapety.
Czyli podsumowując - baza ma mleczny kolor, jest rzadka i ma niezłe właściwości nawilżające (gdybym nie wiedziała że to baza to powiedziałabym, że to przyzwoity krem nawilżający). Butelka jest plastikowa (ale ładna), pompka jest dość sprawna - nie chodzi ani zbyt lekko ani zbyt ciężko. Świetna pojemność - 40ml. Super cena - 19,99. Ja jestem na tak, i to tak entuzjastycznie na tak. Stosuję ją od dwóch tygodni i nie zauważyłam pogorszenia stanu mojej już i tak lekko przymasakrowanej cery.
Aha, chciałabym ostrzec - baza pachnie. Zapachy lubią podrażniać. Ten jest dość delikatny i przyjemny (mnie się kojarzy z morzem i piaskiem, idkw :D) ale może drażnić co wrażliwsze nosy i cery ;)
Przejdźmy do zdjęć :D
Baza:
Obietnice producenta:
Dozownik:
Baza przed rozsmarowaniem:
Baza po rozsmarowaniu:
Skład (zdjęcie zapożyczone z facebooka):
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka: bazy pod makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka: bazy pod makijaż. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 listopada 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)

