Tytuł posta nie jest nawiązaniem do piosenki zespołu Westlife :D OMG, moja niegdysiejsza przyjaciółka była fanką wszelkich boysbandów. Raz zapomniałam na wycieczkę szkolną wziąć walkmana (pamiętacie jeszcze te urządzonka? ja już czuję się jak dinozaur, bo teraz wszystko niemal gra, od telefonów po uchwyty na papier toaletowy a kiedyś trzeba było wydać ciężkie pieniądze żeby mieć WALKMANA, najlepiej jak był to SONY; szpan i lans jak nic :D). Ale wracając do wycieczki szkolnej - jechaliśmy do stolicy i ja siedziałam jak ta sierota, bez słuchawek na uszach. Kumpela zlitowała się nade mną i dała słuchawkę. I ja wtedy po prostu umarłam i poszłam do piekła. Najpierw Backstreet Boys, później Westlife, Boyzone (dziwna rzecz - Ronan sam w sobie mi nie przeszkadza :D) i na koniec najlepsze - Just 5. Co wyciągnęłam słuchawkę z ucha to ona z powrotem mi ją wpychała i jeszcze nuciła sobie pod nosem co lepsze kawałki. Dolby Surrand normalnie.
Zboczyłam z lekka z głównego tematu. A tematem jest niesamowity lakier Essie - Queen of Hearts. Lakier pochodzi z ekskluzywnej limitowanej kolekcji essie loves diamonds by Judith Ripka (zrobiłam małe wyszukiwanko - kim jest ta pani Ripka - się okazało, że to projektantka ekskluzywnej biżuterii, nice). Więc lakier z limitowanej ekskluzywnej kolekcji zawiera w sobie diamentowy pył, który jest widoczny w buteleczce jednak na paznokciach ginie, nad czym ubolewam :( Sam lakier jest przecudny, to średnia, klasyczna czerwień, bardzo wytworna, kobieca i atrakcyjna. No i to szkliste wykończenie - za to właśnie kochamy Essie :)
Oceńcie same (ostatnie foto to buteleczka, chciałam pokazać ten pyłek):
English please:
Did I tell you that I'm a red-junkie? No? So, I'm definitely a red-junkie :D I love red nail polishes. Not long ago I wore only red on my nails, I had only red polihes.
Few days ago I bought Queen of Hearts. This polish comes from essie loves diamonds by Judith Ripka LE. This LE contain 3 polishes, I have only the red one. It's classic red, not too bright and not too dark. Color is ladylike and attractive.
This varnish has a diamond dust in itself, which is visible only in a bottle (oh, what a shame).
Queen of Hearts has a glassy, jelly-like finish, which I love so much (but almost every Essie from my collection has a glassy finish :)).
P.S. I changed layout today. Do you like it? :)
piątek, 20 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
18 komentarze:
Przepiękny! Gdzie go dostałaś?
W ogóle, chyba się od Ciebie zaraziłam - ostatnio kuszą mnie i zachwycają same czerwienie ;)
Aha - no i oczywiście pamiętamy czasy walkmanów :D Do dzisiaj trzymam mojego jako relikt przeszłości, razem z discmanem i wszystkimi taśmami ;)
Dostałam go w moim stacjonarnym sklepiku w Krakowie :) Był droższy od pozostałych, ale uznałam, że raz się żyje :D
Za to ja zaraziłam się od Ciebie, bo ostatnio nie mogę oczu od zieleni oderwać :D
A bo ta seria w ogóle była droższa, przez ten pył :) A nie było jeszcze jednego? ;)
To co, remis? :D
Remis :D
Tych serii to było chyba więcej, jeszcze jedna na pewno z 24karatowym zlotem. W tej diamonds są jeszcze taki bordo-brąz i jasny róż. A w tej ze złotem jest Love, Beverly Hills na którego choruję :D
A tak, kojarzę - oni często wypuszczają takie serie limitowane we współpracy z kimś.
Gdyby wpadła Ci w oko jeszcze jedna sztuka i nie byłaby bardzo bolesna dla portfela to daj znać ;)
Jasne :) Powiem Ci, że byłabyś z niego zadowolona. Nawet myślałam o Tobie gdy malowałam paznokcie :D
No ba, ja z Essie zwykle jestem zadowolona :D
Szukam właśnie czegoś Essie, trochę ciemniejszego i bardziej klasycznego niż Lollipop, ale w podobnym tonie. Znowu się muszę przekopać przez tonę czerwonych swatchy :D
To Queen of Hearts pokochałabyś całym sercem :D Królowa jest ciemniejsza niż Lollipop. Mam jeszcze do oswatchowania Forever Young i Pepperoni, też klasyki w tonie Lizaka ;)
Z Pepperoni kiedyś zrezygnowałam w ostatniej chwili, bo mi kasy nie wystarczyło, ale żałowałam bardzo ;) To czekam na swatche - chętnie obejrzę, zapowiada się faza na czerwienie :)
Jutro przy okazji focenia wszystkiego wrzucę te dwa Essiaki napaznokciowo :D
Super :) Jeszcze żeby się tak nakładały jak Lizak, który wygrywa ze wszystkimi innymi lakierami, jakie kiedykowiek miałam w konkurencji "aplikacja" ;)
Ten się niemal sam nakładał, jedna warstwa była w 101% kryjąca i szklista. To jest jeden z najlepszych lakierów pod względem nakładania ;)
Pogrążasz mnie coraz bardziej, jeszcze wyjdzie na to, że jest idealny ;) A jaki on właściwie jest, chłodny czy ciepły?
Raczej ciepławy. Mogę go, przy jutrzejszym zmywaniu, porównać do Lollipopa ;)
O, byłoby super! :*
Masz to jak w banku :D
zostałaś wyróżniona ;) na:
http://kochamkosmetyki.blogspot.com/2010/08/tag-10-rzeczy-ktore-lubisz.html
Prześlij komentarz